|
|
|
1
: 06.01.2011, 16:54:10
|
|
Zaczęty przez Yurek3 - Nowe: user Yurek3
|
|
"S? nagrania z monitoringu: meldowa? Protasiuk w asy?cie B?asika
Przed startem z Ok?cia za?oga rz?dowego tupolewa dysponowa?a ogólnodost?pn? prognoz? pogody opisuj?c? warunki atmosferyczne panuj?ce na Siewiernym. Z prognozy wynika?o jednoznacznie, ?e nie by?o ?adnych przes?anek do tego, by nie podejmowa? lotu, bo warunki do l?dowania by?y w momencie startu maszyny dobre. Pu?kownik Edmund Klich, polski akredytowany przy MAK publicznie sugerowa?, jakoby ju? przed startem wiadomo by?o, ?e w Smole?sku nie ma warunków do l?dowania. Trudno orzec, gdzie pu?kownik Klich pozyska? t? informacj?, bo tego typu spekulacjom przecz? osoby, które bezpo?rednio zabezpiecza?y lot.
?10 kwietnia rano na wojskowym lotnisku w Warszawie szykuj?ca si? do startu za?oga tupolewa nie dosta?a prognozy pogody od stacji meteo. Nie dosta?a, bo stacja nie otrzyma?a jej od Rosjan. Dlatego dowódca za?ogi kapitan Protasiuk odmówi? wylotu. T?umaczy?, ?e nie wiedz?c, jakie b?d? warunki atmosferyczne, nie mo?e zdecydowa? si? na taki lot. W takiej sytuacji maszyna nie mia?a prawa startowa?. Ten lot w ogóle nie powinien si? odby?? ? powiedzia? jednemu z brukowych pism p?k Edmund Klich. Tu? przed odlotem na p?ycie lotniska mia?a panowa? nerwowa atmosfera, pada? ostre s?owa, a lot do Smole?ska mia? wymusi? na mjr. Arkadiuszu Protasiuku gen. Andrzej B?asik, który zamiast dowódcy statku sam sk?ada? prezydentowi meldunek o gotowo?ci maszyny do startu. Z informacji, do których dotar? ?Nasz Dziennik?, jednoznacznie wynika, ?e s?owa Klicha to k?amliwe insynuacje. Za?oga Tu-154M nie mia?a przed wylotem szczegó?owej, typowo wojskowej meteorologicznej prognozy pogody na Siewiernym, przys?anej z Rosji, bo nie udost?pnili jej Rosjanie. Piloci dysponowali jednak dost?pn? w systemie ogólnym prognoz? meteorologiczn?, gdzie nie by?o mowy o ?adnej mgle, bo warunki w Smole?sku by?y dobre. Ju? w trakcie lotu, o godz. 8.20, ze Smole?ska przysz?a informacja, ?e mog? wyst?pi? mg?y.
Co mówi procedura Jak t?umaczy w rozmowie z ?Naszym Dziennikiem? by?y pilot specpu?ku, procedura z dost?pem do prognozy meteo jest nast?puj?ca: biuro meteorologiczne na danym lotnisku (w tym przypadku Siewiernyj) wystawia komunikat meteorologiczny na dany lot. Ok?cie albo Centrum Hydrometeorologiczne Si? Powietrznych wystawia prognoz?, taki komunikat meteorologiczny na dany lot. Tak by?o w przypadku 10 kwietnia. Z informacji, do których dotar? ?Nasz Dziennik?, wynika, ?e oficer pe?ni?cy z 9 na 10 kwietnia br. s?u?b? dy?urnego operacyjnego w Centrum Hydrometeorologii Si? Powietrznych nie zg?asza? w swoich meldunkach jakiego? szczególnego pogorszenia si? pogody w Smole?sku. Z jego relacji wynika, ?e nic nie wskazywa?o na brak mo?liwo?ci realizacji przelotu samolotu Tu-154M z prezydentem RP na pok?adzie na trasie Warszawa ? Smole?sk.
Czego za?oga nie dosta?a ze Smole?ska Prognoza przekazana 10 kwietnia o godz. 6.20 do Dy?urnej S?u?by Operacyjnej COP mówi?a, i? widzialno?? w Smole?sku wynosi 1000-3000 m przy silnym zamgleniu, chmury stratus h-120-180 m, co umo?liwia?o podj?cie decyzji o wylocie z Ok?cia. Trzeba tu podkre?li?, ?e dy?urny opiera? swoj? wiedz? na ograniczonych informacjach przysy?anych mu co trzy godziny z lotniska w Smole?sku. By?y to tylko depesze ?SYNOP?, brak za? by?o depesz ?METAR? i ?TAF?. Wiadomo bowiem, o czym milczy Edmund Klich, ?e od oko?o roku polskie wojskowe s?u?by meteorologiczne maj? powa?ne trudno?ci w pozyskiwaniu danych meteo z lotnisk wojskowych Federacji Rosyjskiej. W tym m.in. w?a?nie z lotniska Smole?sk Siewiernyj. Pomimo stara? strony polskiej do tej pory nie wypracowano ze stron? rosyjsk? systemowego rozwi?zania gwarantuj?cego niezawodno?? ich pozyskiwania.
Edmund Klich opowiada bzdury
- Sprawa z przekazywaniem z Rosji danych meteorologicznych od lat jest nieuporz?dkowana. Rosjanie w dalszym ci?gu nie przekazuj? danych meteorologicznych do systemu, dlatego tak to wygl?da. Za?oga Tu-154M nie mog?a dysponowa? dok?adn? prognoz? pogody ze Smole?ska, bo tam nie ma lotniskowej stacji meteorologicznej. Dopiero 10 km od Smole?ska jest cywilna stacja meteorologiczna. Ka?dy pilot polecia?by jednak do Smole?ska, by na miejscu oceni? warunki i w razie ich braku polecie? na lotnisko zapasowe lub wróci? bezpiecznie do kraju, na co pozwala? zapas paliwa ? mówi by?y pilot specpu?ku. Dziwi wi?c kategoryczne, niepodparte dowodami twierdzenie p?k. Edmunda Klicha, ?e rz?dowy tupolew lec?cy na uroczysto?ci do Katynia nie mia? prawa opu?ci? Ok?cia.
- Edmund Klich opowiada bzdury, bo je?eli na ko?cowym lotnisku nie ma pogody, a jest pogoda na lotniskach zapasowych, przynajmniej jednym, to lot wykonuje si? zgodnie z przepisami. Opowiadanie, ?e na lotnisku ko?cowym nie by?o pogody, wi?c lot nie powinien si? odby?, jest naginaniem wiedzy do swoich potrzeb. Je?eli s? lotniska zapasowe, loty si? odbywa. Za?oga zawsze ma wybór, wróci? na swoje lotnisko albo wyl?dowa? na zapasowym. Gdyby by?o tak, jak mówi p?k Klich, w rzeczywisto?ci ?aden lot by si? nie odby?, a przynajmniej te d?ugodystansowe ? zaznacza nasz drugi rozmówca, równie? pilot 36. Specjalnego Pu?ku Lotnictwa Transportowego, który przeszed? do rezerwy.
Nikt si? nie obra?a? na lotnisku ?Jak si? nieoficjalnie dowiedzieli?my, gdy pilot odmówi? lotu, na p?ycie lotniska zacz??y si? gor?czkowe rozmowy z za?og?. Do lotu przekonywa? Protasiuka m.in. szef si? powietrznych genera? Andrzej B?asik (58 l.), który by? na lotnisku jako cz?onek prezydenckiej delegacji do Katynia? ? mo?na by?o przeczyta? w jednym z brukowców. Wszystko to nieprawda, jak nieprawdziwy jest wiek genera?a B?asika podany przez t? gazet?. 11 pa?dziernika tego roku genera? sko?czy?by bowiem 48, a nie 58 lat. ? Je?eli Protasiuk odmówi? lotu, to powinien odmówi? od pocz?tku do ko?ca. Nie ma czego? takiego, ?e pilota kto? zmusza do lotu, bo jak? Wepchnie go po schodach na gór? i po?o?y mu r?ce na stery? Je?eli mówi, ?e nie leci, to nie leci, albo jak leci, to leci. Nie mo?e mówi?, ?e nie leci, lec?c! To za?oga podj??a decyzj?, ?e leci ? mówi by?y pilot specpu?ku, który dobrze zna? majora Protasiuka. Nie by?o te? ?adnej dyskusji i ostrej wymiany zda?, jak równie? z?o?enia meldunku prezydentowi o gotowo?ci do startu przez samego gen. B?asika. Relacje osób, które bezpo?rednio zabezpiecza?y lot do Smole?ska i by?y przed odlotem Tu-154M na p?ycie Ok?cia, s? diametralnie ró?ne od historyjki Edmunda Klicha, Stefana Gruszczyka, Roberta Latkowskiego czy Piotra ?ukaszewicza, którzy wynurzali si? w TVN 24 na temat tego, co dzia?o si? przed startem.
By? monitoring: meldowa? Protasiuk w asy?cie B?asika ? Nieprawd? jest, ?e na p?ycie lotniska panowa?a przed wylotem do Smole?ska jakakolwiek nerwowa atmosfera. By? pe?ny spokój, wszyscy cieszyli si?, ?e mog? razem lecie? do Katynia, by uczci? 70. rocznic? mordu na polskich oficerach. Nie by?o ?adnych nerwowych rozmów, wszyscy byli w bardzo dobrych humorach. Przed wylotem siedzieli, pili kaw?, czekaj?c na prezydenta. D?ugo zreszt? nie czekali, wszystko odby?o si? normalnie, tak jak powinno by? ? relacjonuje ?Naszemu Dziennikowi? osoba, która by?a na p?ycie Ok?cia. Nieprawd? jest równie?, jakoby gen. Andrzej B?asik kogokolwiek bra? na dywanik, ?e wywiera? jak?? presj? na pilotów. ? Nikt nie by? ?wiadkiem czego? takiego, nie wiem, sk?d takie informacje ma Edmund Klich. Zamiast zaj?? si? tym, co do niego nale?y, produkuje plotki. Jak mo?na ca?y czas szarpa? te osoby, które ju? nie ?yj?? ? pyta oburzona wdowa po dowódcy Si? Powietrznych Ewa B?asik.
- Wiem od ludzi, którzy obs?ugiwali ten wylot, ?e odbywa? si? on w pe?nej zgodzie. M?? chcia? w jaki? sposób nada? szczególny charakter tej wizycie polskiej delegacji, podkre?laj?c wag? tego lotu do Katynia. Powiedzia? wi?c, ?e chcia?by asystowa? kpt. Protasiukowi przy sk?adaniu meldunku panu prezydentowi. To by? jego pierwszy lot z prezydentem, wcze?niej z nim nie lata?. Nieprawd? jest, ?e m?? sam sk?ada? mu meldunek, bo byli razem z kpt. Protasiukiem, by by?o bardziej uroczy?cie. Zreszt? s? przecie? nagrania z monitoringu, na których mo?na to zobaczy? ? dodaje pani B?asik. Dementuje równie? spekulacje, jakoby gen. B?asik by? w jakim? konflikcie z mjr. Protasiukiem. Przypomina, ?e si? lubili, a jej m?? osobi?cie odznacza? dowódc? tupolewa, który rozbi? si? na Siewiernym, na pocz?tku tego roku za lot z misj? humanitarn? na Haiti. ? Wszelkie insynuacje o jakiej? niezgodzie mi?dzy nimi s? nieprawdziwe. Tak mówi? chorzy ludzie, którzy chc? wyp?yn?? na tym nieszcz??ciu. Zreszt? rozmawia?am z pani? Magdalen? Protasiuk, ?on? kpt. Protasiuka, która powiedzia?a mi, ?e jej m?? nigdy z?ego s?owa nie powiedzia? na temat mojego m??a. I to si? dla mnie liczy, a nie jakie? k?amliwe spekulacje ??dnych sensacji ludzi, które mo?na mi?dzy bajki w?o?y? ? podkre?la Ewa B?asik.
W?ciek?y Klich rzuca s?uchawk? Lot bez jakiejkolwiek prognozy pogody i naciski, by z?ama? regulamin wojskowy, to przest?pstwo. Pu?kownik Edmund Klich, posiadaj?c tak? wiedz?, powinien zg?osi? to prokuraturze. ?Nasz Dziennik? zwróci? si? do polskiego akredytowanego z zapytaniem, czy wiedz? na temat przest?pstwa podzieli? si? z prokuratur? i jakimi dysponuje dowodami na poparcie swoich tez.
Pu?kownik jednak nie chcia? z nami rozmawia? i po krótkiej chwili rzuci? s?uchawk?. ? Prosz? pana, dzwoni?a ju? pani od was, wy?cie napisali wczoraj taki tekst, ?e nie rozmawiam z wami w ogóle, nie b?d? tu prostowa? nic, bo ?e?cie takie wnioski wyci?gali z niektórych faktów ? wyrzuci? ze z?o?ci? Klich, zanim zd??yli?my zada? pierwsze pytanie. W tak? w?ciek?o?? wpad? po lekturze tekstu ?Bankructwo teorii Edmunda Klicha? we wtorkowym ?Naszym Dzienniku?, w którym obna?yli?my prawd? o jego roli w modulowaniu tonu narracji o katastrofie smole?skiej. ?Nasz Dziennik? zapyta? te? Naczeln? Prokuratur? Wojskow?, czy p?k Edmund Klich b?dzie przes?uchany w charakterze ?wiadka i czy zostanie postawiony mu zarzut zatajenia wiedzy o przest?pstwie z?amania regulaminu wojskowego.
Zanim jednak prokuratura zd??y?a odpowiedzie?, dr p?k Edmund Klich odwo?a? to, co wcze?niej powiedzia? ?Faktowi?. ? Ja nie mówi?, ?e to jest nieprawda. Ja tego nie powiedzia?em. Nie mam materia?ów na ten temat. Powiedzia?em jedynie, ?e samolot nie powinien startowa? z lotniska Ok?cie, bo na lotnisku w Smole?sku nie by?o ju? wtedy odpowiednich warunków atmosferycznych ? o?wiadczy? Klich w rozmowie z PAP.
- W tej sytuacji sam pan chyba rozumie, dlaczego Wojskowa Prokuratura Okr?gowa w Warszawie nie komentuje tej wypowiedzi. A co do pytania o zarzuty wskazanemu przez pana oficerowi, to ? jak ju? wielokrotnie wypowiadali?my si? w tym zakresie ? o postawieniu jakiejkolwiek osobie jakichkolwiek zarzutów opinia publiczna dowie si? ewentualnie po wykonaniu tej czynno?ci procesowej ? powiedzia? ?Naszemu Dziennikowi? p?k Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
- Edmund Klich ca?y czas gra w tym samym zespole, który próbuje przepchn?? tez? o tym, jakoby odpowiedzialno?? za katastrof? smole?sk? ponosili przede wszystkim: gen. Andrzej B?asik, za?oga tupolewa i Si?y Powietrzne RP, a po?rednio Kancelaria Prezydenta Lecha Kaczy?skiego ? mówi wprost jeden z by?ych pilotów specpu?ku, dobrze znaj?cy dr. Klicha.
Piotr Czartoryski-Sziler"
|
|
2
: 31.12.2010, 07:06:05
|
|
Zaczęty przez Yurek3 - Nowe: user Yurek3
|
OK -10Oto prawdziwa "przyczyna katastrofy smole?skiej". Polaku, przeczytaj to! ~ultra_kat dzisiaj, 04:47 Czy u?ytkownicy portalu Onet.pl w ogóle wiedz?, ?e to polskie MSZ z Sikorskim na czele, zaprasza?o prezydenta Kaczy?skiego na OFICJALNE uroczysto?ci katy?skie, które zosta?y uzgodnione, jak co roku, na 10 kwietnia? I ?e wszystko uzgodniono zanim Putin w ogóle pu?ci? par? z g?by i zaprosi? Tuska na... 7-go kwietnia? Zatem michnikowszczyzna i TVN jak zwykle ?gali, jakoby to Lech Kaczy?ski "wpycha? si? na si??" i obni?a? rang? spotkania Tuska z Putinem. Czy u?ytkownicy portalu Onet.pl w ogóle wiedz?, ?e prezydent Kaczy?ski zanim Putin wyszed? z propozycj? do Tuska, wyrazi? zgod?, ?e b?dzie przewodniczy? OFICJALNEJ WIZYCIE I OFICJALNEJ DELEGACJI, w której widzia? tak?e Tuska? ?ród?o: http://wiadomosci.onet.pl/2136671,11,item.html i http://tnij.org/zaproszenie_gp A teraz pytanie dla inteligentnych: Dlaczego Tusk przyj?? zaproszenie Putina na osobne uroczysto?ci, a jego kancelaria wspólnie z kancelari? Putina uzgodni?a ich dat? na o trzy dni wcze?niejsz? ni? oficjalne polskie obchody? Centrum Informacyjne Rz?du: "Dat? spotkania Premierów RP i FR w Katyniu/Smole?sku na 7 kwietnia ustali?y w trybie roboczym kancelarie Szefów obu rz?dów". Dlaczego Tusk wda? si? w gierk? z Putinem kosztem Polski, zamiast zaprosi? Putina do wzi?cia udzia?u w oficjalnych, zaplanowanych ju? polskich uroczysto?ciach odbywaj?cych si? jak co roku 10 kwietnia? W skrócie: Putin znaj?c termin wizyty oficjalnej delegacji Polski z prezydentem na czele, zaprasza Tuska na 7 IV na tzw oficjalne - wg Putina - obchody, a Tusk przyjmuje zaproszenie. W efekcie tych przepychanek ranga wizyty Prezydenta zosta?a zredukowana do wycieczki, a spadkobierca oprawców zosta? gospodarzem oficjalnych uroczysto?ci w Katyniu. A teraz "OCZYWISTA OCZYWISTO??" DLA KA?DEGO W MIAR? ROZGARNI?TEGO DOROS?EGO CZ?OWIEKA: Putin rozegra? Tuska jak dziecko. By?o to dziecinnie proste, poniewa? dwa lata temu pozbyto si? z dyplomacji "dyplomato?ków"... i teraz stery dzier?? tam same tuzy PO-lityki zagranicznej z Radkiem Sikorskim na czele i Bartoszewskim jako specem od wszystkiego (szczególnie od nekrofilii PO-litycznej). Nikt z owych tytanów intelektu oczywistej gry Putina Polsk? nie zauwa?y?. Albo, co gorsza, zauwa?y? ale mu to by?o na r?k?, bo im gorzej dla Kaczy?skiego, tym lepiej dla Tuska... Nawet je?li tak naprawd? gorzej dla Polski, a lepiej tylko dla Putina. Putin i jego otoczenie z KGB to, niestety, wytrawni szachi?ci, natomiast Tusk do spó?ki z Sikorskim i Komorowskim to zwykli podwórkowi warcabi?ci, wi?c kto kogo ma rozgrywa?? Ka?dy kto ma chocia? odrobin? oleju w g?owie, niezale?nie jaka opcj? polityczn? popiera i ka?dy, kto wiedz? czerpie nie tylko z TVN i Gazety Wybiórczej, musia? widzie?, ?e jest to ewidentna gra Putina. "DIVIDE ET IMPERA" - dziel i rz?d?, stara rzymska zasada i Tusk od razu "nie wie, co si? dzieje", albo wie, ale polsk? racj? stanu ma w... g??bokim powa?aniu. A wraz z nim klakierzy z Komorowskim, Sikorskim i krypto-nekro-co? tam Bartoszewskim. To jest g?ówna przyczyna katastrofy i cho?by Tusk reszt? ?ycia stercza? przed map? z "zielon? wysp?" i lansowa? si? na wspó?czesnego Chrystusa Europy ?rodkowej, to pozostanie tylko cudakiem, który ob?ciskuje si? z Putinem nad trumn? prezydenta Kaczy?skiego. Nie b?d? zni?a? si? do PO-ziomu Palikota i nie napisz?, ?e "ma krew na r?kach", ale zwracam uwag?, ?e Tusk palcem nie kiwn??, ?eby Polacy przej?li, czy cho?by wspó?uczestniczyli w ?ledztwie i pracach komisji badaj?cych okoliczno?ci katastrofy, tylko ochoczo wraz z Komorowskim uwiesza si? u kremlowskiej klamki, b?agaj?c o jakie? och?apy. Czytaj dalej... Dlaczego Tusk umywa r?ce w kwestii rzetelnego wyja?nienia katastrofy? To polscy ?ledczy i prokuratorzy powinni bada? okoliczno?ci tragedii i przeprowadza? w?asne post?powanie prokuratorskie. To Polacy powinni przes?uchiwa? okoliczn? ludno?? i samodzielnie zbiera? materia?y dowodowe, wychodzi? z inicjatyw? w post?powaniu, a nie tylko wisie? u klamki putinowskich popleczników. Zgodnie z nieszcz?sn? "konwencj? chicagowsk?" - na któr? powo?uje si? strona rosyjska - by?a taka mo?liwo??, ale TUSK MUSIA? WYARTYKU?OWA? CH?? PRZEJ?CIA ?LEDZTWA, ALBO CHOCIA? WSPÓ?UCZESTNICTWA STRONY POLSKIEJ. Ale on tylko by? w stanie pa?? w ramiona Putina i pozowa? do obiektywów. Przekazanie ?ledztwa stronie polskiej nie by?oby ?adnym ewenementem w skali ?wiata, ani nawet naszego podwórka. W zesz?ym roku Polska umo?liwi?a pe?ne ?ledztwo prokuratorom bia?oruskim, gdy na pokazach rozbi? si? JEDEN SAMOLOT MY?LIWSKI Z DWOMA PILOTAMI (!), a nie 96-cio osobowa delegacja z prezydentem na czele. W zesz?ym roku Rosja domaga?a si? przekazania ?ledztwa od Bia?orusi, gdy na jej terenie rozbi?a si? CYWILNA AWIONETKA (!) i UZYSKA?A TAK? ZGOD?. Kilkana?cie dni temu rozbi? si? izraelski ?mig?owiec w Rumunii. Na wiadomo?? o katastrofie ?mig?owca premier Benjamin Netanjahu wys?a? do Rumunii elitarn? jednostk? ratunkow? (oko?o setka komandosów) z zadaniem odnalezienia cia?, sprowadzenia ich do Izraela i zabezpieczenia elektroniki i systemów nawigacyjnych z rozbitej maszyny tak, by nie wpad?y w niepowo?ane r?ce, a rz?d uzgodni? z w?adzami Rumunii WSPÓLNE (!) ?ledztwo. Mo?na? - Mo?na... o ile ma si? do siebie i swojego kraju szacunek! A co zrobi? Tusk...? Pozowa? do kamer w u?cisku z Putinem nad trumn? prezydenta Kaczy?skiego, zamiast wykona? konkretne posuni?cia. Tusk i Komorowski przestali reprezentowa? Naród polski i polsk? racj? stanu, sprowadzili Polsk? do roli szmaty, pozbawili nas honoru i odarli Naród z godno?ci!!! Czy Trybuna? Stanu nie powinien zbada? skandalicznych zaniecha? Tuska, Komorowskiego, Sikorskiego i Klicha (ministra odpowiedzialnego przynajmniej politycznie za katastrof?)? Czy jest w naszym kraju jeszcze jaka? instytucja, która nie zosta?a opanowana przez PO-s?usznych wykonawców PO-lece? Tuska i spó?ki? Szczerze w?tpi?, ale chc? mie? nadziej?, ?e Polacy w ko?cu oprzytomniej?, ?e Polacy otrz?sn? si? z marazmu i wezm? odpowiedzialno?? za SWOJE pa?stwo. Bo Polska nie jest w?asno?ci? ani Mira, ani Rycha, ani kolesi z PO, ani ?adnej innej "grupy trzymaj?cej w?adz?". Dzi? PO zaw?aszczy?a sobie Polsk? i kpi z Polaków. Palikot to tylko jaskrawa ikona tej sytuacji. 
|
|
3
: 08.12.2010, 17:21:30
|
|
Zaczęty przez Yurek3 - Nowe: user Yurek3
|
|
Rodzinna historia prezydentowej w aktach IPN Dodane przez: Tomasz Zdunek, 07-12-2010 fot. prezydent.pl Co wiemy o ?onie prezydenta?
Anna Komorowska do dzi? nie doczeka?a si? powa?nej biografii, chocia? jej historia jest fascynuj?ca. Jej rodzice to funkcjonariusze MBP, a pó?niej MSW, zwolnieni w 1968 r. na fali haniebnych antysemickich czystek, do ko?ca dzia?ali w PZPR. Ona sama by?a harcerk? „Czarnej Jedynki” i wysz?a za m?? za Bronis?awa Komorowskiego, silnie wówczas zwi?zanego z opozycj? i Ko?cio?em.
Chocia? wcze?niej ?ony prezydentów RP i ich rodziny – Danuta Wa??sa, Jolanta Kwa?niewska i ?p. Maria Kaczy?ska zosta?y dok?adnie opisane przez media – w przypadku ?ony obecnego prezydenta niewiele o niej i jej rodzinie wiadomo. Trzeba przyzna?, ?e ona sama nie u?atwia dziennikarzom pracy – bardzo du?o opowiada o rodzinie m??a, niewiele natomiast mówi o sobie i o swoich rodzicach. Tych informacji nie ma tak?e w jej ?yciorysie na oficjalnej stronie internetowej prezydenta.
W wywiadzie, który dla „GW” przeprowadzi?a w marcu tego roku Teresa Tora?ska, ?ona ówczesnego marsza?ka Sejmu Bronis?awa Komorowskiego wspomnia?a o swojej rodzinie w kontek?cie dzia?alno?ci opozycyjnej m??a: „Rodzice byli ju? na emeryturze. Tata chorowa?. Nie przypominam sobie, ?eby ze mn? rozmawiali. Prawdopodobnie SB chcia?o wykorzysta? to, ?e moi rodzice ca?? m?odo?? byli po tamtej stronie barykady. I wydawa?o im si?, ?e t? metod? co? wskóraj?. Ale to im by si? nie uda?o. Rodzice bardzo lubili Bronka (...)”.
Z kolei w wywiadzie dla najnowszego wydania miesi?cznika „Twój Styl” Anna Komorowska tak mówi o swoim domu rodzinnym:
„Ciep?y, ?yczliwy, troskliwy, cho? bez luksusów. Mam m?odsz? siostr?, krótko po maturze wyjecha?a do Anglii. Rodzice nie protestowali, uwa?ali, ?e ka?da z nas dokonuje wyborów sama. Obserwowali, ale pozostawiali nam du?y margines wolno?ci. Pami?tam, jak tata przyjecha? na mój pierwszy obóz harcerski. Trafi? niefortunnie – kuchnia, w której mia?am dy?ur, nie odnios?a tego dnia szczególnych sukcesów kulinarnych. Tata zauwa?y?, ?e to sztuka przypali? kompot...(...). Tata po?yczy? motorower jednemu z kolegów, który zabra? na niego Bronka, i troch? poszar?owali po lesie. Motorower trzeba by?o reperowa?. W ten sposób tata pozna? mojego przysz?ego m??a”.
Znacznie wi?cej informacji jest w dokumentach, które znajduj? si? w Instytucie Pami?ci Narodowej i w Archiwum Akt Nowych.
Korzenie warszawsko-krakowskie
Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojn? mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodzi?a im si? córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.
„Urodzi?am si? w Warszawie. Do 1939 roku chodzi?am do szko?y powszechnej w Warszawie, przerwa?am z powodu wybuchu wojny. Rodzice moi trudnili si? rze?nictwem. Po ?mierci rodziców (ojciec zmar? w 1942 w Otwocku) matka za nielegalny handel zosta?a rozstrzelana w 1943. By?am wtedy dzieckiem niemaj?cym i prawie nieznaj?cym nikogo. Zainteresowali si? mn? znajomi rodziców, którzy zabrali mnie do siebie i wyrobili mi potrzebne dokumenty” – pisa?a w swoim ?yciorysie, który z?o?y?a w Ministerstwie Bezpiecze?stwa Publicznego, matka obecnej Pierwszej Damy.
Dzi?ki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieni?a to?samo??: nazywa?a si? Józefa Deptu?a i by?a córk? Jana i Stanis?awy z domu Rybak. Do momentu wywozu do Niemiec mieszka?a w domu Deptu?ów przy ul. Radzymi?skiej na warszawskiej Pradze.
Wyzwolenie spod okupacji niemieckiej 16-letniej Józefie przynie?li ameryka?scy ?o?nierze. Ona nie chcia?a zosta? na Zachodzie – wróci?a do Polski, do Bia?egostoku, gdzie mieszka?a jej kuzynka Anna Wojszelska, dzia?aczka Komunistycznego Zwi?zku M?odzie?y Polskiej, pó?niej Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urz?du Bezpiecze?stwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946 r. za?atwi?a jej prac? w nadzorowanym przez NKWD Urz?dzie Bezpiecze?stwa Publicznego.
Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – W?adys?aw i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodzi? im si? syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej. Dziadek obecnej Pierwszej Damy pracowa? jako wo?ny w PKO.
Do wybuchu wojny Jan Dziadzia chodzi? do krakowskich szkó? – w 1939 r. uko?czy? II klas? gimnazjum.
„W jesieni 1940 zacz??em ucz?szcza? do szko?y rzemios? w Krakowie, jednak po kilku dniach przenios?em si? na kursy przygotowawcze do liceum budowlanego, po uko?czeniu kursu odby?em 2,5-miesi?czn? praktyk? budowlan? w Wydziale Zielnym Zarz?du Miejskiego w Krakowie. Do grudnia 1942 by?em uczniem Wy?szej Szko?y Budownictwa Wodnego w Krakowie, nauk? musia?em przerwa? wskutek otrzymania wezwania na roboty w przemy?le niemieckim. Aby pozosta? w Krakowie, wst?pi?em do pracy w Centralnym Urz?dzie Rolnictwa w Krakowie, gdzie przez par? miesi?cy by?em pos?a?cem, nast?pnie pracowa?em w powielarni, od lata 1944 roku jako urz?dnik w ekspedycji pocztowej, przepracowa?em w tej instytucji dwa lata. Po wyzwoleniu Krakowa od okupanta przygotowywa?em si? do matury chc?c wst?pi? na politechnik?, lecz zosta?em w kwietniu 1945 roku zmobilizowany.(...)” – pisa? w swoim ?yciorysie z?o?onym w Ministerstwie Bezpiecze?stwa Publicznego ojciec Anny Komorowskiej.
W lipcu 1945 r. zosta? odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, któr? dowodzi? gen. Karol ?wierczewski. Jako jeden z bardziej wykszta?conych ?o?nierzy (rozpocz?te gimnazjum, zna? biegle niemiecki w mowie i w pi?mie) zosta? szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadzi? kancelari? tajn? i ogóln?, wydawa? skierowania na dzia?ki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego prze?o?onym byli sowiecki genera? Iwan Mierzycan i pp?k Jan Górecki, przedwojenny dzia?acz Komunistycznej Partii Polski.
Jan Dziadzia, ju? jako cz?onek Polskiej Partii Robotniczej, sko?czy? s?u?b? wojskow? w 1946 r., a dwa lata pó?niej napisa? podanie o przyj?cie go do pracy w Ministerstwie Bezpiecze?stwa Publicznego.
W archiwach IPN znajduje si? podpisane przez niego zobowi?zanie. „Ja Dziadzia Jan wspó?pracownik MBP zobowi?zuj? si? wiernie s?u?y? sprawie wolnej, niepodleg?ej i demokratycznej Polski. Zdecydowanie zwalcza? wszystkich wrogów demokracji. Sumiennie wykonywa? b?d? wszystkie obowi?zki s?u?bowe. Tajemnicy s?u?bowej dotrzymam i nigdy jej nie zdradz?. W razie rozg?aszania wiadomych mi tajemnic s?u?bowych b?d? surowo ukarany wed?ug prawa, o czym zosta?em z góry uprzedzony” – czytamy w dokumencie z 17 marca 1948 r.
Rok pó?niej, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia z?o?y? ?lubowanie, które potwierdzono protoko?em: „?lubuj? uroczy?cie sta? na stra?y wolno?ci, niepodleg?o?ci i bezpiecze?stwa pa?stwa polskiego, d??y? ze wszystkich si? do ugruntowania ?adu spo?ecznego opartego na wewn?trznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej i z ca?? stanowczo?ci?, nie szcz?dz?c swoich si?, zwalcza? jego wrogów (...)” – czytamy w protokole ?lubowania, które z?o?y? w IV Departamencie Ministerstwa Bezpiecze?stwa Publicznego m.in. przed p?k. Józefem Kratko, by?ym cz?onkiem KPP, jednym z najgro?niejszych funkcjonariuszy MBP (w latach 50. by? on w II Zarz?dzie Sztabu Generalnego, a w 1969 r., na skutek antysemickich czystek, wyjecha? do Izraela).
Jan Dziadzia i Józefa Deptu?a poznali si? na prze?omie 1949/1950 i s? przyk?adem tzw. resortowego ma??e?stwa. I chocia? takie zwi?zki by?y zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie ma??e?stwa musieli uzyska? zgod? prze?o?onych.
„W dniu 6 VIII wp?yn?? do tutejszego wydzia?u raport porucznika Dziadzia Jan – st. referenta Departamentu IV w sprawie udzielenia zezwolenia na zawarcie zwi?zku ma??e?skiego z sier?. Deptu?? Józef? c. Jana, sekretark? VIII WUBP w Szczecinie. Po przeanalizowaniu akt osobowych ustali?em: Ob. Józefa Deptu?a c. Jana ur. 24 I 1929 r. w Warszawie pochodzenie spo?eczne robotnicze, cz?onek PZPR (PPR), ZMO, ZWM. Do 1943 przebywa?a przy rodzicach, w tym?e roku zosta?a schwytana i wywieziona na roboty do Niemiec. W Niemczech pocz?tkowo pracowa?a jako pomoc domowa, a nast?pnie w fabryce amunicji. W fabryce istnia?a organizacja, która mia?a na celu sabota?e. Do w/w organizacji nale?a?a Deptu?a Józefa. Po wyzwoleniu przez wojska ameryka?skie wróci?a do kraju 25 VIII 1945. Po powrocie zamieszka?a u kuzynki w Bia?ymstoku i przez w/w kuzynk? dosta?a si? do pracy w aparacie BP w Organach BP od 10 V 1946. Obecnie na stanowisku sekretarki. Charakterystyki ma negatywne: Jest bardzo opryskliwa, zajmuje si? plotkami i intrygami. O prac? nie dba. Ojciec w/w z zawodu rze?nik zmar? w 1942 r., matka zosta?a rozstrzelana przez okupanta za handel. W/w nazwisko rodowe brzmi Rojer Hana c. Wolfa. Wobec powy?szego proponuj? udzieli? zezwolenia na zawarcie zwi?zku ma??e?skiego por. Dziadzi Janowi z sier?. Deptu?? Józef?. Referent Sekcji 1 Wydz I DEP. Kadr MBP ppor Z. Turowski” – czytamy w dokumencie MBP z 22 sierpnia 1952 r.
Gdy prze?o?eni z MBP wyrazili zgod?, Józef? Deptu?? przeniesiono s?u?bowo ze Szczecina do Warszawy.
„W zwi?zku z zezwoleniem na zawarcie zwi?zku ma??e?skiego z pracownikiem Dep. IV MBP Dziadzi? Janem, prosz? o przeniesienie mnie do Warszawy. Zwi?zku nie mog? zawrze? formalnie ze wzgl?du na brak dokumentów legalizacyjnych na obecne nazwisko, które przybra?am podczas okupacji. O zalegalizowanie tego nazwiska ubiegam si? przez Wydzia? Personalny WUBP w Szczecinie. Prosz? o traktowanie ma??e?stwa jako faktyczne, a formalnie zostanie ono zawarte po uzyskaniu niezb?dnych dokumentów” – pisa?a w sierpniu 1952 r. Józefa Deptu?a. We wrze?niu tego samego roku zosta?a przeniesiona do Warszawy, a 13 wrze?nia 1953 r. dosta?a dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym b?dzie figurowa?a jako Deptu?a Józefa c. Jana i Stanis?awy. Jak wynika ze znajduj?cego si? w IPN dokumentu, 21 wrze?nia 1953 r. w Urz?dzie Stanu Cywilnego Warszawa Mokotów Jan Dziadzia i Józefa Deptu?a zawarli zwi?zek ma??e?ski.
Dziewczyna z Mokotowa
Obecna Pierwsza Dama urodzi?a si? 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. W 1954 r. jej ojciec z?o?y? wniosek o zmian? nazwiska – od 8 lipca 1954 r. Jan, Józefa i Anna nosz? nazwisko Dembowscy.
Do zmiany nazwiska przyczyni?a si? najprawdopodobniej sytuacja rodzinna ojca Anny Komorowskiej, o czym mo?e ?wiadczy? dokument znajduj?cy si? w jego aktach.
„Warszawa dnia 4.4. 1953 Do Dyrektora Departamentu Kadr MBP w miejscu Raport por. Dziadzia Jan S?uchacz OSP MBPP Melduj?, ?e ojciec mój W?adys?aw Dziadzia zam. w Krakowie w ub. roku wiosn? powiedzia? mi, ?e zamierza studiowa? bibli? – wówczas w trakcie rozmowy da? si? przekona? o nies?uszno?ci tego i sprawa na tym utkn??a. Latem o?wiadczy? zdecydowanie, ?e postanawia wst?pi? do sekty – rozmowa nasza dosz?a do ostrego postawienia sprawy i da?em ojcu do wyboru – albo zrezygnuje z sekty, albo my zerwiemy ze sob? kontakt – tutaj ojciec zawaha? si? i przyrzek? da? mi odpowied? listownie. O powy?szym wiedzieli tow. p?k Kratko i tow. Jankiewicz sekretarz POP. Wobec milczenia ze strony ojca jesieni? wys?a?em do niego list, dopytuj?c o decyzj?. W m-cu grudniu ub.r. otrzyma?em odpowied?, ?e ojciec nie rezygnuje z wst?pienia do sekty. Od tego czasu kontakt z ojcem zerwa?em” – czytamy w tajnym raporcie Jana Dziadzi. Po zerwaniu kontaktów z ojcem Jana Dziadzi? z Krakowem ju? nic nie ??czy?o – matka Zofia zmar?a w 1944 r.
Lata dzieci?stwa Anny Komorowskiej i jej m?odszej siostry El?biety to jednocze?nie lata najwi?kszej kariery jej rodziców.
Po ?mierci Stalina Jan i Józefa Dembowscy zostali w resorcie spraw wewn?trznych.
W 1954 r. Jan pracuje w Departamencie IV (zajmuj?cym si? ochron? gospodarki), natomiast Józefa pe?ni funkcj? kierownika kancelarii Wydzia?u Ogólnego Urz?du Bezpiecze?stwa Publicznego Miasta Sto?ecznego Warszawy.
Dwa lata pó?niej Józefa Dembowska pracowa?a ju? w wydziale ewidencji operacyjnej Wydzia?u „C” Komendy Sto?ecznej Milicji Obywatelskiej.
W tym samym roku ojciec Anny Komorowskiej sko?czy? kurs aktywu kierowniczego MBP i na w?asn? pro?b? zosta? skierowany do pracy operacyjnej. „Politycznie wyrobiony. Przyczyni? si? do rozpracowania kilku spraw” – czytamy w opinii s?u?bowej Jana Dembowskiego.
Na pocz?tku 1959 r., tu? przed rozpocz?ciem nauki w szkole podstawowej Ani Dembowskiej, jej ojciec zosta? skierowany do biura ministra spraw wewn?trznych. Kilka miesi?cy pó?niej otrzyma? stanowisko w zwi?zanym ze S?u?b? Bezpiecze?stwa Biurze „T” MSW, czyli techniki operacyjnej.
Karier? w MSW w tym czasie robi równie? Józefa Deptu?a. W 1962 r. z dobrym wynikiem uko?czy?a kurs specjalistyczny Biura „C” S?u?by Bezpiecze?stwa MSW. Bierze aktywny udzia? w ?yciu spo?ecznym i partyjnym, w 1966 r. zosta?a delegowana do Biura „C” MSW do Grupy specjalnej, gdzie jest jedn? z wyró?niaj?cych si? pracowników. Rodzice Anny Komorowskiej s? cenieni przez prze?o?onych z MSW: wielokrotnie nagradzani ró?nymi odznaczeniami, dostaj? kolejne podwy?ki.
Sytuacja drastycznie zmieni?a si? na pocz?tku 1968 r. Do MSW zacz??y nap?ywa? ohydne antysemickie donosy, najpierw na Józef? Deptu??, a pó?niej na Jana Dembowskiego. Ostatecznie, jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotkn??a czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W lutym 1968 r. z KSMO musia?a odej?? Józefa Dembowska. Dosta?a wprawdzie pe?ne uposa?enie emerytalne, ale to by?a ma?a pociecha dla 39-letniej emerytki. W kwietniu z MSW na takich samych warunkach i z takich samych powodów w stopniu podpu?kownika zosta? zwolniony z MSW ojciec Anny Komorowskiej.
W 1969 r. Anna Dembowska by?a ju? uczennic? renomowanego liceum im. Tadeusza Rejtana na Mokotowie i nale?a?a do legendarnej dru?yny harcerskiej im. Romualda Traugutta „Czarnej Jedynki”. Podczas jednego z rajdów harcerskich pozna?a harcerza Bronis?awa Komorowskiego, za którego wysz?a za m?? w 1977 r. „(…) By?am na pi?tym roku. Pobrali?my si? u ?w. Antoniego na Senatorskiej. Przed ?lubem na ca?e wakacje pojechali?my do pracy do Austrii. Tam wpadli?my na pomys? ?lubu w Jerozolimie, to by?o nasze marzenie. W ko?cu zwyci??y? rozs?dek – doszli?my do wniosku, ?e pieni?dze przeznaczymy na mieszkanie” – mówi?a o ?lubie z Bronis?awem Komorowskim Pierwsza Dama w „Twoim Stylu”.
Kilka lat wcze?niej wyjecha?a na sta?e do Wielkiej Brytanii El?bieta Dembowska, siostra Anny Komorowskiej.
Dorota Kania
|
|
4
: 11.11.2010, 05:20:40
|
|
Zaczęty przez Yurek3 - Nowe: user Yurek3
|
|
DOWODY MATACTWA KATASTROFY SMOLE?SKIEJ Aktualizacja: 2010-08-1 9:53 pm Dzia?ania rosyjskiej prokuratury nie maj? faktycznie na celu wyja?nienia przyczyn katastrofy tupolewa, lecz uwiarygodnienie wersji o b??dzie pilotów. Zdobyli?my rosyjskie dowody, ?e rosyjska wersja nie pokrywa si? z prawd?. Przyczyn? upadku Tu-154M by? b??d pilota i ekstremalnie trudne warunki do l?dowania - t? wersj? rosyjski komitet kierowany przez Tatian? Anodin? lansuje jako jedynie s?uszn? od samego pocz?tku ?ledztwa. Wed?ug Anodiny, jej pracowników i rosyjskich polityków, nie istniej? najmniejsze przes?anki uzasadniaj?ce tez? o jakiejkolwiek inspiracji rosyjskiej ani o próbie zamachu. Tatiana Anodina i wspó?pracuj?cy z ni? rosyjscy prokuratorzy od pocz?tku wykluczaj? te? jak?kolwiek win? Rosjan. Co wi?cej - w swoich komunikatach MAK podkre?la, ?e strona rosyjska dochowa?a wszelkich procedur od samego pocz?tku. Ju? po kilku minutach po tragedii na miejscu pojawi?a si? bowiem rosyjska ekipa ratunkowa, której niestety nie uda?o si? nikomu pomóc, bowiem ?aden z pasa?erów nie prze?y?. Wed?ug MAK, Rosjanie dochowali równie? wszystkich innych procedur: zabezpieczyli zw?oki, zidentyfikowali je, a pó?niej przetransportowali do Polski. Zapewnili równie? opiek? i pomoc dla rodzin ofiar. Ta propaganda zacz??a si? w dniu katastrofy i trwa nieprzerwanie czwarty miesi?c. "Najwy?szy CZAS!" zdoby? dowody, ?e wersja strony rosyjskiej w ca?o?ci rozmija si? z prawd?. I co ciekawe, s? to dowody wytworzone przez stron? rosyjsk?. Tajne zdj?cia W r?ce dziennikarza "Najwy?szego CZASU!" wpad?o ponad 100 zdj?? wykonanych w miejscu katastrofy przez funkcjonariusza Federalnej S?u?by Bezpiecze?stwa. Zdj?cia te zdoby? polski wywiad, a naszej redakcji przekaza? je znajomy oficer Agencji Wywiadu. Najwa?niejsze zdj?cie zosta?o wykonane o godzinie 14.52 czasu moskiewskiego czyli o 12.52 czasu polskiego. Przedstawia zw?oki Lecha Kaczy?skiego le??ce w?ród szcz?tków rozbitego samolotu. Zw?oki s? w stanie zbli?onym do nienaruszonego. Gdyby nie oderwana noga, Lech Kaczy?ski wygl?da, jakby spa?. To zdj?cie obala wiele fa?szywych informacji na temat katastrofy. Po pierwsze: dowodzi, ?e zw?oki prezydenta zosta?y zidentyfikowane znacznie wcze?niej, ni? og?osili to oficjalnie Rosjanie. Bowiem dopiero kilkana?cie minut po godzinie 16.00 gubernator obwodu smole?skiego poinformowa? opini? publiczn? o odnalezieniu zw?ok Kaczy?skiego. Omawiane zdj?cie nie pasuje do wersji, któr? przedstawili pó?niej Maks Kraczkowski i Joachim Brudzi?ski - dwaj pos?owie PiS, którzy 10 kwietnia wieczorem towarzyszyli Jaros?awowi Kaczy?skiemu w drodze na identyfikacj? zw?ok. - Zw?oki prezydenta by?y zmasakrowane. Noga i r?ka by?y oderwane od korpusu - wspomina? jeden z pos?ów, odmawiaj?c podania do publicznej wiadomo?ci dalszych szczegó?ów. Jest absolutnie niemo?liwe, aby Jaros?aw Kaczy?ski i jego najbli?si wspó?pracownicy k?amali, mówi?c o tym, w jakim stanie s? zw?oki prezydenta. Wyja?nienie tej zagadki mo?e by? tylko jedno: zw?oki Lecha Kaczy?skiego najpierw przez ponad 4 godziny le?a?y nie pilnowane obok wraku samolotu, a pó?niej zosta?y celowo zmasakrowane przez Rosjan! I w takim stanie zobaczyli je dopiero wieczorem pos?owie PiS z Jaros?awem Kaczy?skim na czele. Nasuwa si? wi?c pytanie: czy zw?oki zmasakrowano po to, aby ukry? prawdziwe okoliczno?ci ?mierci polskiego prezydenta? Zdj?cie zw?ok prezydenta dowodzi równie? tego, ?e na miejscu nie ma ani polskich ochroniarzy z BOR, ani nikogo z Rosjan, kto pilnowa?by cia?a Kaczy?skiego. W oczywisty sposób przeczy to zapewnieniom BOR o dochowaniu procedur (kierownictwo BOR zapewnia?o, ?e na miejsce natychmiast przybyli funkcjonariusze BOR, którzy przykryli zw?oki prezydenta marynark? i zapobiegli wykonywaniu zdj??). Tajny zapis Na omawianych zdj?ciach bardzo dobrze wida? poszczególne fragmenty rozbitego Tupolewa. Bardzo dobrze wida? silniki i wirniki, które zachowa?y si? w stanie niemal nienaruszonym. Ekspert-pirotechnik, który jako jeden z pierwszych obejrza? te zdj?cia, doszed? do wniosku, ?e przecz? one wersji MAK o przebiegu katastrofy. W ostatnich sekundach lotu kapitan Arkadiusz Protasiuk otworzy? ca?kowicie przepustnic? i zwi?kszy? ci?g do maksymalnego. Nie zd??y? jednak podnie?? samolotu. Maszyna uderzy?a wi?c o ziemi? na pe?nym ci?gu. Z danych technicznych tupolewa wynika, ?e jego turbina pracuje ?rednio z pr?dko?ci? 12 tys. obrotów na minut? a w sytuacji ca?kowitego otwarcia przepustnicy - z pr?dko?ci? dochodz?c? nawet do 20 tys. obrotów na minut?. - Je?li o ziemi? uderzy silnik pracuj?cy z tak? pr?dko?ci?, wirniki i cz??ci turbiny musz? rozpa?? si? na drobne kawa?ki, które mo?na znale?? w odleg?o?ci kilku kilometrów - uwa?a bieg?y (prosi?, by na razie nie podawa? jego nazwiska do publicznej wiadomo?ci). - Tymczasem silniki Tupolewa zachowa?y si? prawie niezniszczone. Wed?ug jego ekspertyzy, mo?e to ?wiadczy? tylko o tym, ?e w momencie uderzenia silnik nie pracowa?. Tylko ten fakt stanowi jedyne logiczne wyt?umaczenie tego, ?e tu? przed uderzeniem o ziemi? samolot nagle zni?y? lot. - Zni?y? lot, bo silniki nie pracowa?y i nie by?o mocy, aby pcha? maszyn? - mówi bieg?y. Wed?ug niego, ?lady barwy popielatej, które zachowa?y si? na wraku silnika, to ?lady materia?u grafitowego, który zablokowa? prac? turbiny i wirników, powoduj?c najpierw gwa?towne zej?cie samolotu, a pó?niej uderzenie o ziemi?. Zatrzymane silniki, które nie pracowa?y w momencie uderzenia, nie wybuch?y i dlatego pozosta?y ca?e. Z oficjalnego komunikatu rosyjskiego komitetu wynika, ?e samolot zahaczy? skrzyd?em o drzewo, w wyniku czego odwróci? si? na grzbiet i uderzy? o ziemi?. Tej wersji przecz? zdj?cia, na których wida? ko?a i golenie samolotu (metalowe elementy ??cz?ce ko?a z kad?ubem). S? wyra?nie zabrudzone b?otem. Jak to si? sta?o, ?e ko?a i golenie samolotu wybrudzi?y si? b?otem, skoro maszyna uderzy?a o ziemi? odwrócona? Elementy te mog?y mie? co najwy?ej ?lady zachlapania odpryskami b?ota, tymczasem ich wygl?d (gruba warstwa b?ota) wskazuje, ?e samolot uderzy? doln? cz??ci? o rozmi?kczon? ziemi?, przekozio?kowa? i odwróci? si? na grzbiet. Tajne nagranie Wersji lansowanej przez MAK i rosyjsk? prokuratur? najbardziej przeczy amatorski film nagrany telefonem komórkowym tu? po katastrofie. Wida? na nim sylwetki biegaj?cych ludzi i s?ycha? odg?osy strza?ów. Film zosta? umieszczony na popularnym serwisie internetowym YouTube kilka godzin po katastrofie. Do jego wykonania przyzna? si? W?adimir Iwanow - 30-letni mechanik samochodowy z wioski Siewiernyj pod Smole?skiem. Iwanow stwierdzi?, ?e na miejscu nie widzia? ?adnych osób, a ?ród?em strza?ów by?y wybuchy amunicji z magazynków nale??cych do funkcjonariuszy BOR towarzysz?cych prezydentowi. - By?em w wojsku, znam si? na tym - mówi? Iwanow. Okaza?o si?, ?e wcze?niej Iwanow z?o?y? inne zeznanie, w którym stwierdzi?, ?e na miejscu widzia? obce osoby. Co wi?cej - poda? nieprawdziwe dane odno?nie telefonu komórkowego. Aparat telefoniczny, którym, jak twierdzi?, wykona? film, nie posiada kamery ani funkcji nagrywania! Pó?niej okaza?o si?, ?e Iwanow k?ama? jeszcze jeden raz. ?ród?em odg?osu strza?ów nie mog?a by? amunicja nale??ca do funkcjonariuszy BOR. Znalezione przy nich magazynki by?y bowiem pe?ne i nie wybuch?y po katastrofie. Faktycznym autorem filmu by? niejaki Andriej Mendierej - ch?op mieszkaj?cy w pobli?u lotniska Siewiernyj. Tego ranka przechadza? si? po okolicznych lasach, gdy w pobli?u upad? samolot Lecha Kaczy?skiego. Mendierej chwyci? za telefon komórkowy i natychmiast nagra? wszystko to, co si? dzia?o. Zdaj?c sobie spraw? z tego, co widzia? i s?ysza?, Mendierej natychmiast umie?ci? film w internecie. Pozostawi? po sobie ?lady, po których go zidentyfikowano. 14 kwietnia 2010 roku spotka? si? z nim oficer Agencji Wywiadu podaj?cy si? za pracownika ?ledczego polskiej prokuratury. Z notatki polskiego wywiadowcy ("Najwy?szy CZAS!" dysponuje jej kopi?) wynika, ?e Mendierej wyrazi? zgod? na wspó?prac? i z?o?enie zezna?, jednak poprosi?, aby polska prokuratura za?atwi?a mu prawo pobytu w Polsce i przyzna?a ochron?. Zezna? z?o?y? nie zd??y?. Nast?pnego dnia zosta? zasztyletowany w Kijowie i kilka godzin pó?niej zmar?. Zabezpieczony w internecie film trafi? do technika pracuj?cego dla AW i ABW. Po kilku tygodniach ekspert oczy?ci? film z szumów. Po oczyszczeniu s?ycha? komendy: strielaj, strielaj i rosyjskie zdanie: eta ?enszczina ?ywiot ("ta kobieta ?yje"). S?ycha? po polsku pro?b?: "Nie dobijajcie nas". W 37. sekundzie filmu wida? m??czyzn? w garniturze, który wyczo?guje si? spod wraku samolotu. Tajemniczy telefon Nagranie ko?czy si? chwil? po tym, jak na lotnisku w??czone zosta?y syreny alarmowe. Chwil? pó?niej na miejscu zjawi?y si? ekipy ratunkowe, dochodzeniowcy z OMON-u, lekarze i grupy ratunkowe z FSB. W?ród nich by? pu?kownik Nikita Siergiejewicz Pawlenko - zast?pca szefa dochodzeniowców ze smole?skiego OMON-u. Nast?pnego dnia, w rozmowie z prokuratorem, Pawlenko zezna?, ?e w sobot? 10 kwietnia mia? zaplanowany urlop, ale zosta? wezwany nag?ym telefonem przez szefa, który kaza? mu jecha? na lotnisko Siewiernyj, gdzie rozbi? si? samolot z polskim prezydentem. Zaskoczenie ?ledczych wzbudzi?o to, ?e z drugiego ko?ca miasta pu?kownik przyjecha? samochodem w ci?gu kilku minut. Polski wywiad postanowi? zweryfikowa? t? relacj? poprzez biling telefoniczny oficera. Okaza?o si?, ?e jedyny tego dnia telefon pu?kownik Pawlenko otrzyma? o godzinie 8.31, a wi?c wtedy, gdy samolot z Lechem Kaczy?skim na pok?adzie by? jeszcze w powietrzu. - Okoliczno?ci upadku tupolewa wygl?daj? coraz bardziej zagadkowo - mówi Beata Kempa z PiS, cz?onek zespo?u wyja?niaj?cego katastrof?. - Im d?u?ej trwa ?ledztwo, tym wi?cej pojawia si? pyta? i zagadek - dodaje. Wszystkie te niejasno?ci coraz bardziej wskazuj? na to, ?e Lech Kaczy?ski zgin?? w wyniku zamachu. Leszek Szymowski [http://www.bibula.com/?p=25031]
|
|
5
: 04.11.2010, 19:48:16
|
|
Zaczęty przez Yurek3 - Nowe: user Yurek3
|
Tylko dla samodzielnie my?l?cych! Polaku, przeczytaj i przemy?l! artefakt dzisiaj, 16:51 Obserwuj Prosz? zwróci? uwag? na 3 fakty: PRIMO: To polskie MSZ z Sikorskim na czele, jako wspó?organizator lotu razem z MON, zaprasza?o prezydenta Kaczy?skiego na OFICJALNE uroczysto?ci katy?skie, które zosta?y ustalone, JAK CO ROKU, na 10 kwietnia. I wszystko uzgodniono zanim Putin w ogóle pu?ci? par? z g?by i zaprosi? Tuska na... 7-go kwietnia. http://www.wprost.pl/G/elements_gallery/4_127341225 6.jpg Zatem michnikowszczyzna i TVN jak zwykle ?gali, jakoby to Lech Kaczy?ski "wpycha? si? na si??" i obni?a? rang? spotkania Tuska z Putinem. SECUNDO: Prezydent Kaczy?ski zanim Putin wyszed? z propozycj? do Tuska, wyrazi? zgod?, ?e b?dzie przewodniczy? OFICJALNEJ WIZYCIE I OFICJALNEJ DELEGACJI, w której widzia? tak?e Tuska. ?ród?o: http://wiadomosci.onet.pl/2136671,11,item.html i http://tnij.org/zaproszenie_gp TERTIO: To marsza?ek sejmu Bronis?aw Komorowski domaga? si?, by wszyscy parlamentarzy?ci lecieli rz?dowym samolotem razem z prezydentem: http://tnij.org/marsz_komorowski Zatem michnikowszczyzna i TVN jak zwykle ?gali, jakoby to Lech Kaczy?ski, ?eby mie? pod r?k? wi?ksz? ?wit?, upakowa? wszystkich do jednego samolotu. A teraz pytania dla inteligentnych: 1. Dlaczego Tusk przyj?? zaproszenie Putina na osobne uroczysto?ci, a jego kancelaria wspólnie z kancelari? Putina uzgodni?a ich dat? na o trzy dni wcze?niejsz? ni? oficjalne polskie obchody? Komunikat Centrum Informacyjnego Rz?du: > "Dat? spotkania Premierów RP i FR w Katyniu/Smole?sku na 7 kwietnia ustali?y w trybie roboczym kancelarie szefów obu rz?dów". 2. Dlaczego Tusk wda? si? w gierk? z Putinem kosztem Polski, zamiast zaprosi? Putina do wzi?cia udzia?u w oficjalnych, zaplanowanych ju? polskich uroczysto?ciach odbywaj?cych si? jak co roku 10 kwietnia? W skrócie: Putin znaj?c termin wizyty oficjalnej delegacji Polski z prezydentem na czele, zaprasza Tuska na 7 IV na tzw oficjalne - wg Putina - obchody, a Tusk przyjmuje zaproszenie. W efekcie tych przepychanek ranga wizyty Prezydenta zosta?a zredukowana do wycieczki, a spadkobierca oprawców zosta? gospodarzem oficjalnych uroczysto?ci w Katyniu. No i... "OCZYWISTA OCZYWISTO??" DLA KA?DEGO W MIAR? ROZGARNI?TEGO DOROS?EGO CZ?OWIEKA: Putin rozegra? Tuska jak dziecko. By?o to dziecinnie proste, poniewa? dwa lata temu pozbyto si? z dyplomacji "dyplomato?ków"... i teraz stery dzier?? tam same tuzy PO-lityki zagranicznej z Radkiem Sikorskim na czele i Bartoszewskim jako specem od wszystkiego (szczególnie od nekrofilii PO-litycznej). Nikt z owych tytanów intelektu oczywistej gry Putina Polsk? nie zauwa?y?. Albo, co gorsza, zauwa?y? ale mu to by?o na r?k?, bo im gorzej dla Kaczy?skiego, tym lepiej dla Tuska... Nawet je?li tak naprawd? gorzej dla Polski, a lepiej tylko dla Putina. Putin i jego otoczenie z KGB to, niestety, wytrawni szachi?ci, natomiast Tusk do spó?ki z Sikorskim i Komorowskim to zwykli podwórkowi warcabi?ci, wi?c kto kogo ma rozgrywa?? Ka?dy, kto ma chocia? odrobin? oleju w g?owie, niezale?nie jak? opcj? polityczn? popiera i ka?dy, kto wiedz? czerpie nie tylko z TVN i Gazety Wybiórczej, musia? widzie?, ?e jest to ewidentna gra Putina. "DIVIDE ET IMPERA" - dziel i rz?d?, stara rzymska zasada i Tusk od razu "nie wie, co si? dzieje", albo wie, ale polsk? racj? stanu ma w... g??bokim powa?aniu. A wraz z nim klakierzy z Komorowskim, Sikorskim i krypto-nekro-co? tam Bartoszewskim. Prosz? pa?stwa, to jest g?ówna przyczyna katastrofy... i cho?by Tusk reszt? ?ycia stercza? przed map? z "zielon? wysp?" i lansowa? si? na wspó?czesnego Chrystusa Europy ?rodkowej, to pozostanie tylko cudakiem, który ob?ciskuje si? z Putinem nad trumn? prezydenta Kaczy?skiego. Nie b?d? zni?a? si? do PO-ziomu Palikota i nie napisz?, ?e "ma krew na r?kach", ale zwracam uwag?, ?e Tusk palcem nie kiwn?? ("bo wszelkie pytania by?yby ?le odebrane"), ?eby Polacy przej?li, czy wspó?uczestniczyli w ?ledztwie i pracach komisji badaj?cych okoliczno?ci katastrofy, albo ?eby chocia? umi?dzynarodowi? ?ledztwo, tylko ochoczo wraz z Komorowskim uwiesza si? u kremlowskiej klamki, b?agaj?c o jakie? och?apy. Nale?y zatem postawi? pytanie: Dlaczego Tusk umywa r?ce w kwestii rzetelnego wyja?nienia katastrofy? To polscy ?ledczy i prokuratorzy powinni bada? okoliczno?ci tragedii i przeprowadza? w?asne post?powanie prokuratorskie. To Polacy powinni przes?uchiwa? okoliczn? ludno?? i samodzielnie zbiera? materia?y dowodowe, wychodzi? z inicjatyw? w post?powaniu, a nie tylko czyta? kopie rosyjskich dokumentów i wisie? u klamki putinowskich popleczników. Zgodnie z nieszcz?sn? "konwencj? chicagowsk?" - na któr? powo?uje si? strona rosyjska - by?a taka mo?liwo??, ale TUSK MUSIA? WYARTYKU?OWA? CH?? PRZEJ?CIA ?LEDZTWA, ALBO CHOCIA? WSPÓ?UCZESTNICTWA STRONY POLSKIEJ. Ale on by? tylko w stanie pa?? w ramiona Putina i pozowa? do obiektywów. Przypominam, ?e Miedwiediew w dniu katastrofy OFICJALNIE og?osi?, ?e b?dzie prowadzone WSPÓLNE polsko-rosyjskie ?ledztwo. A co sta?o si? naprawd?? Przy braku jakiejkolwiek inicjatywy Tuska, Putin (by?y pu?kownik KGB) powo?a? komisj?, na czele której sam stan?? i og?osi?, ?e dochodzeniem zajm? si? podleg?e mu s?u?by. Zatem spraw? bada ta sama ekipa, która zamiot?a pod dywan "spraw? Kurska", zabójstwo Politkoweskiej, masakr? w Bies?anie, czy rze? na Dubrowce. O ?ledztwie w sprawie ?mierci Litwinienki nawet nie wspomn?. Przypominam tylko, ?e jako oficjaln? przyczyn? zatoni?cia Kurska podaje si? zderzenie z jakim? tajemniczym podwodnym UFO, najprawdopodobniej z ameryka?sk? flag? na burcie, a nie wybuch w luku torpedowym, na co ewidentnie wskazuj? zrobione przez niezale?nych ekspertów fotografie wraku. Dzi?, w obliczu zupe?nego ignorowania przez stron? rosyjsk? polskich wniosków o pomoc prawn?, premier Polski - Donald Tusk - ze zdziwieniem, aczkolwiek rozczulaj?co stwierdza: "przecie? nie wypowiem Rosji wojny z tego powodu", a jego rzecznik jeszcze kilka tygodni temu oznajmi?: > "?le, ?e wrak jest niezabezpieczony i ?e takiego drobiazgu od strony rosyjskiej nie mo?na wyegzekwowa?, ale... wrak nie stanowi materia?u dowodowego i jego zniszczenie nie ma wp?ywu na ?ledztwo". NO COMMENTS!!! Przekazanie ?ledztwa stronie polskiej nie by?oby ?adnym ewenementem w skali ?wiata, ani nawet naszego podwórka. W zesz?ym roku Polska umo?liwi?a pe?ne ?ledztwo prokuratorom bia?oruskim, gdy na pokazach rozbi? si? JEDEN SAMOLOT MY?LIWSKI Z DWOMA PILOTAMI (!), a nie 96-cio osobowa delegacja z prezydentem na czele. W zesz?ym roku Rosja domaga?a si? przekazania ?ledztwa od Bia?orusi, gdy na jej terenie rozbi?a si? CYWILNA AWIONETKA (!) i UZYSKA?A TAK? ZGOD?. Kilka tygodni temu rozbi? si? izraelski ?mig?owiec w Rumunii. Na wiadomo?? o katastrofie ?mig?owca premier Benjamin Netanjahu wys?a? do Rumunii elitarn? jednostk? ratunkow? (oko?o setka komandosów) z zadaniem odnalezienia cia?, sprowadzenia ich do Izraela i zabezpieczenia elektroniki i systemów nawigacyjnych z rozbitej maszyny tak, by nie wpad?y w niepowo?ane r?ce, a rz?d uzgodni? z w?adzami Rumunii WSPÓLNE (!) ?ledztwo. Mo?na? - Mo?na... o ile ma si? do siebie i swojego kraju szacunek! A co zrobi? Tusk...? Pozowa? do kamer w u?cisku z Putinem nad zw?okami prezydenta Kaczy?skiego, zamiast wykona? konkretne posuni?cia. Dzi? ka?dy widzi, ?e ?ledztwo od pocz?tku jest prowadzone w kierunku udowodnienia 100% winy pilotów i nacisków kogo? z pasa?erów. Przy czym PO-s?uszne media od dawna lansuj? gotow? tez?, i? to prezydent Kaczy?ski kaza? l?dowa? w lesie, a nawet, ?e sam zasiad? za sterami i z okrzykiem "adzia!" wzi?? taranem najgrubsze drzewo. WNIOSKI: Tusk i Komorowski przestali reprezentowa? Naród polski i polsk? racj? stanu, sprowadzili Polsk? do roli szmaty, pozbawili nas honoru i odarli Naród z godno?ci!!! Czy Trybuna? Stanu nie powinien zbada? skandalicznych zaniecha? Tuska, Komorowskiego, Sikorskiego i Klicha (ministra odpowiedzialnego przynajmniej politycznie za katastrof?)? Czy jest w naszym kraju jeszcze jaka? instytucja, która nie zosta?a opanowana przez PO-s?usznych wykonawców PO-lece? Tuska i spó?ki? Czy Tusk potrafi prowadzi? inn? polityk?, ni? tylko "trwaj?c od sonda?u do sonda?u" ukrywa? przed opini? publiczn? rzeczywisty stan pa?stwa i redukowa? status Polski do roli swoistego "kondominium"? Szczerze w?tpi?, ale chc? mie? nadziej?, ?e Polacy w ko?cu oprzytomniej?, ?e Polacy otrz?sn? si? z marazmu i wezm? odpowiedzialno?? za SWOJE pa?stwo. Bo Polska nie jest w?asno?ci? ani Mira, ani Rycha, ani kolesi z PO, ani ?adnej innej "grupy trzymaj?cej w?adz?". Dzi? PO zaw?aszczy?a sobie Polsk? i kpi z Polaków. Sprawa uzale?nienia Polski od Rosji w kwestii gazu, ruina finansów publicznych (mimo zielonej wyspy i rzekomego braku kryzysu w Polsce wg Tuska), czy sprowadzanie poziomu debaty publicznej do rynsztoka przez pos?ów PO: Palikota (który robi dym, ?eby odwróci? uwag? od rz?du), Niesio?owskiego i Kuca... to jaskrawe ikony tej sytuacji, ale to tylko czubek góry lodowej. Polaku, czy tak to mia?o wygl?da??
|
|
6
: 29.05.2010, 19:00:18
|
|
Zaczęty przez Yurek3 - Nowe: user Yurek3
|
|
. Zdegenerowana mlodziez, pozbawiona zasad i moralnosci, czesto majaca problemy z prawem, naduzywajaca "uzywek" i w dodatku majaca kompleksy na punkcie swoich studiujacych/robiacych kariere kolegów i kolezanek (którzy to z reszta glosuja na PiS). Wyksztalcenie tej grupy siega najwyzej studiów zaocznych na jakims pseudo-kierunku (czesto zas konczy sie na ledwo zdanej maturze, lub nawet na podstawówce), mimo to uwazaja sie za "wybranców" i bardziej niz jakakolwiek inna grupa gotowi sa ponizac i obrazac innych, uwazajac sie za lepszych. Bardzo czeste problemy z alkoholem i narkotykami oraz powszechny brak szacunku dla prawa czynia z nich najbardziej zdegenerowana czesc spoleczenstwa. Podpuszczone przez wiadoma opcje polityczna osobniki z tej grupy tworzyly trzon tzw. "protestów antywawelskich", dzieki czemu moglismy na wlasne czy ujrzec "mlody i wyksztalcony, z duzego miasta" elektorat PO.
2. Rozmaici pospolici przestepcy, drobni zlodzieje, geszefciarze, "kreciciele lodów", wyludzacze rent i inne szemrane towarzystwo, widzace w PO szanse dla pozostania bezkarnymi. Rozklad panstwa pod szyldem PO sprzyja ich dzialalnosci i daje im pewnosc ze "nie wpadna", a nawet jesli, to "rzady milosci" wszystko im wybacza. Do grupy tej mozna tez doliczyc wszelkich "nowobogackich" biznesmenów robiacych pieniadze na ludzkiej krzywdzie, wyzysku pracowników, przekretach, kruczkach podatkowych i wszelkich innych lajdactwach. Nie bez przyczyny w zakladach karnych PO rzadzi niepodzielnie - bandyta wie co dla niego dobre.
3. Medialni póldebile, nie potrafiacy odróznic informacji od opinii, zapatrzeni w "aldorytety", sporadyczne wierzacy w cuda (w tym - cud drugiej Irlandii) i reklamy proszków do prania. Grupa bardzo podatna na wplywy, na ogól tez biedna i slabo wyksztalcona. Chocby stracili prace i dobytek zycia, i tak uwierza ze uczestnicza w Cudzie Gospodarczym, a "za kaczorów bylo gorzej" - wystarczy ze "pan z TVN" opowie jak jest i jak bylo. Poniewaz dali sobie wmówic ze glosowanie na PO dodaje im klasy inteligencji i nowoczesnosci, to chocby klepali jeszcze wieksza biede, to i tak sa przekonani o slusznosci swojego wyboru. Chocby "rzady milosci i pojednania" pod szyldem O trwaly lat 20, beda nadal konsekwentnie twierdzic ze za ich biede odpowiada "ta wredna scigajaca niewinnych ludzi 4RP", bo w koncu, chocby przeczylo to logice, zdrowemu rozsadkowi i codziennym obserwacjom, "wiodacy tytul prasowy" i "Fakty TVN" klamac nie moga... Ale czego oczekiwac od patologicznych niereformowalnych glupców i medialnych póldebili? Warto zauwazyc ze niejednokrotnie oni lub czlonkowie ich rodzin naleza jednoczesnie do najbiedniejszej czesci grupy 2.
4. Agenci dawnych sluzb wraz z rodzinami, upatrujacy w PO szanse na utrzymanie statusu quo gwarantujacego im gigantyczne przywileje, bezkarnosc i medialna "niewidzialnosc". Do tej grupy mozna doliczyc równiez licznych TW donoszacych kiedys na kolegów i znajomych, a zajmujacych obecnie wysokie panstwowe stanowiska (w tym na uczelniach) i panicznie bojacych sie lustracji, mogacej zrujnowac zarówno ich nieslusznie zdobyta pozycje zawodowa jak i zaklamane zycie towarzyskie. Ogromne wplywy m.in w mediach, na uczelniach i w instytucjach finansowych pozwalaja im wspierac PO w stopniu daleko wykraczajacym poza normy demokracji i suwerennego kraju, maja jednak pelna swiadomosc ze PO im sie za to odwdzieczy (kosztem Polski i obywateli).
5. Byli dzialacze PZPR (i organizacji satelickich) widzaca ze dzieki PO "wraca stare", odnajdujacy w PO logiczna kontynuacje linii polityczno-kadrowej PZPR i liczacy w najblizszym czasie na "udzial w kreceniu lodów". Ludzie z tej grupy bardzo czesto upatruja w utracie suwerennosci przez Polske szanse na partykularne "wybicie sie" (a raczej "powrót do lask"), dlatego dzis swoje poparcie wyborcze prawie jednoznacznie deklaruja po stronie PO (ci nieliczni, którzy wierza w jakiekolwiek, chocby komunistyczne, idealy - w SLD). Bezideowa partia potrafiaca zadbac o "swoich", bez wahania odrzucajaca dobro kraju i obywateli w imie interesu swojego lub kolesi jest w ich oczach sojusznikiem cenniejszym od PZPR...
6. "Nawróceni Jelropejczycy", wstydzacy sie faktu bycia Polakami, czesto emigranci, w rozmowie z dalekimi zagranicznymi znajomymi nie przyznajacy sie do swojej narodowosci, w rozmowie z blizszymi znajomymi otwarcie nabijajacymi sie ze wszystkiego co Polskie. Cechuje ich zerowa znajomosc historii, brak wiedzy politycznej (a czesto tez kazdej innej, w koncu do pracy "na zmywaku" wiedzy nie potrzeba), mimo to uwazaja sie za "postepowców", co przejawia sie slepym zapatrzeniem we wszystko, co "zachodnioeuropejskie" - nawet jesli na Zachodzie jest to przez inteligencje powszechnie krytykowane. Grupa równie mocno przekonana o swojej wyjatkowosci, co ograniczona intelektualnie. Zdarzaja sie przypadki robienia przez takich ludzi kariery w mediach, sa tez mile widziani jako pracownicy ludzi z grupy 4 - stad tez czesc "polskojezycznych bezpanstwowców" moze sie pochwalic dosc wysokim statusem majatkowym.
Pamietaj! Glosujac na PO stajesz w szeregu z tymi wlasnie ludzmi, i jako jeden z nich bedziesz przez, inteligentniejsza i szlachetniejsza czesc spoleczenstwa postrzegany. Nikt Cie nie nazywa degeneratem, bandyta, medialnym póldebilem, agentem, komuchem czy polskojezycznym bezpanstwowcem - To Ty sam w dniu glosowania decydujesz do jakiej grupy aspirujesz.
Jesli nie boisz sie ze sumienie zmusi Cie do pozbycia sie z domu luster, oraz godzisz sie na utrate moralnego prawa do nazywania sie Polakiem, jesli nie przeszkadza Ci ze nie bedziesz mial prawa spojrzec swoim dzieciom w oczy za to, jaka przyszlosc im wybrales, jesli swiadomosc bycia manipulowanym, oklamywanym i okradanym Ci nie przeszkadza, a Honor, Duma, Odwaga, Wolnosc, Suwerennosc, Niepodleglosc, Patriotyzm, Godnosc, Uczciwosc, Prawo i Sprawiedliwosc to dla Ciebie tylko puste slowa - GLOSUJ NA PO ! ! !
|
|
7
: 10.05.2010, 05:50:46
|
|
Zaczęty przez Yurek3 - Nowe: user Yurek3
|
Prawa autorskie Konrad “In”. Kopiowanie, reprodukcja i przekaz w celach niekomercyjnych dozwolone tylko w ca?o?ci i z podaniem autora i pe?nego URL na Grypa666. Na podstawie mojej wiedzy i do?wiadczenia wiedzia?em, ?e po?o?enie ka?dego obiektu okre?la si? w podobny sposób jak po?o?enie wybranego punktu w sze?cianie, w 3 p?aszczyznach wektorowych np. X, Y, Z. W taki sam sposób pracuj? radary lotniska okre?laj?ce po?o?enia samolotu: X – wysoko?? Y – odleg?o?? od celu Z – “szeroko??” tj. po?o?enie wzgl?dem osi lotniska. By oceni? lot samolotu, trzeba analizowa? te 3 p?aszczyzny. Fakty, które znamy: W odleg?o?ci 2 km od lotniska (Y) samolot znajdowa? si? na prawid?owej wysoko?ci 120-130 m (X) i by? oddalany od osi pasa l?dowania ok. 20 m (Z). Czyli musimy odpowiedzie? na pytanie, dlaczego wspó?rz?dna Z by?a nieprawid?owa. W odleg?o?ci 1 km od lotniska samolot lecia? na wysoko?ci 2-3 m w odleg?o?ci 10-20 m od osi pasa. W tym przypadku nie zgadzaj? sie wspó?rz?dne : X – wysoko??, Z – po?o?enie wzgl?dem pasa. Przy czym wspó?rz?dna Z najprawdopodobniej okre?la si? na podstawie sygna?ów z nadajnika A (4-6 km od lotniska) i nadajnika B (1 km) od lotniska. Nadajniki A oraz B powinny le?e? w prostej linii na przed?u?eniu osi pasa l?dowania. Wi?c dlaczego X oraz Z si? nie zgadza?y? Zacz??y dochodzi? kolejne fakty. Przypomnia?em sobie wypowiedz ?wiadka katastrofy polskiego Tu154m, rosyjskiego pilota wojskowego – Aleksadra Kormoczika, który twierdzi?, ?e by? ?wiadkiem l?dowania prezydenckiego samolotu. Cytuj? ze s?uchu na podstawie filmu: minuta 0.12 – 0.22 [6] „…ON ZROZUMIA? ?E TUTAJ NIE MA PASA, A SZUKA? GO DOK?ADNIE W TYM MIEJSCU …WYGL?DA? I OCZEKIWA?, ?E TU JEST PAS …DLACZEGO ON TU BY?, TO NIEPOJ?TE…” Rozpocz??em rozmy?la? o nadajnikach NDB. Oba s? ustawione idealnie na linii osi lotniska. S? jej przed?u?eniem, dzi?ki czemu samolot ustawia swoje po?o?enie. Samolot lecia? lekko z boku osi lotniska. Czy powodem tego by?y mobilne (fa?szywe) latarnie NDB??? Tak jak wspomnia?em wcze?niej, na forum lotnicy.net przeczyta?em, ?e jednym z elementów naprowadzaj?cych, a na lotnisku w Smole?sku g?ównym elementem, jest ocena wysoko?ci na podstawie sygna?u z anteny NDB, która znajduje si? 1,1 km od lotniska w Smole?sku. Sygna? z tej anteny daje sprawdzenie parametru wysoko?ci oraz umo?liwia ustawienie samolotu wzgl?dem osi pasa lotniska. Wg ksi??ki podchodzenia do l?dowania, samolot musi by? nad t? anten? co najmniej 70 m (bior?c pod uwag?, ?e pilot zdawa? sobie spraw?, ?e antena ta jest poni?ej pasa oraz dane techniczne Tu154m, doda? on odpowiednio metry, co w praktyce dawa?o 100-120 m nad anten?). Anteny NDB s? dwie: 6,1 km przed l?dowaniem – ustawia samolot w linii do osi pasa i ta bli?sza (1,1 km), najwa?niejsza i okre?laj?ca prawid?ow? wysoko?? l?dowania i umiejscowienie przed pasem oraz pozwalaj?ca na podj?cie decyzji co do l?dowania lub jego zaniechania. Teraz popatrzy?em na mapk? i oceni?em. Zobaczy?em, co si? stanie jak ta bli?sz? anten? przeniesie si? 1 km dalej na odleg?o?? 2 km od pasa. Jak wiemy samolot w odleg?o?ci 2 km od pasa mia? wysoko?? 100 m. [7] „Jak twierdzi zast?pca szefa sztabu rosyjskich si? powietrznych gen. Aleksander Aloszyn, jeszcze 2 km od lotniska Smole?sk-Siewiernyj i do wysoko?ci 100 metrów samolot prezydencki lecia? prawid?owo…” Samolot lecia? i b?d?c nad dolin? 2 km od pasa móg? uzyska? sygna? od fa?szywej anteny NDB; ok. 100-120 m NAD FA?SZYW? ANTEN? ZNAJDOWA? SI? STOK (idealnie je?li przyjmiemy, ?e my?la?, ?e znajduje si? nad latarni? NDB w odleg?o?ci 1,1 km od pasa). Rysunek pokazuje, ?e od tego momentu [pilot] zboczy? z prawid?owej trajektorii lotu (zielona linia a czerwona), obni?y? gwa?townie wysoko?? (zeznania wie?y), bo ba? si?, ?e minie pas. Po przeleceniu 1 km i obni?enia wysoko?ci do kilkunastu metrów nad ziemi?, szuka pasa l?dowania (wiedzia?, ?e normalnie sygna? z anteny znajduj? si? dok?adnie 1 km od pasa), wi?c przypuszcza?, ?e w?a?nie jest nad pasem do l?dowania; (zeznania pilota: …ON ZROZUMIA?, ?E TUTAJ NIE MA PASA, A SZUKA? GO DOK?ADNIE W TYM MIEJSCU …WYGL?DA? I OCZEKIWA?, ?E TU JEST PAS …DLACZEGO ON TU BY?, TO NIEPOJ?TE…) Ale pasa tu nie by?o. By? on 1 km od l?dowania. Tutaj mapka do oceny. Latarnia NDB znajduje si? 1 km od pasa, fa?szywa mog?a by? ok. 2 km od pasa. Dalej w moich poszukiwaniach znalaz?em co? ciekawego: s? wersje mobilne anteny NDB. Non Directional Beacons With the acquisition in 1998 of Sencea, Fernau broadened its product range to include non directional beacons. After a thorough review and upgrade of the existing design by our engineering team, the system now sits comfortably alongside the rest of our products as the 2060 NDB. The 2060 NDB has been a great success and has allowed us to offer customers some very innovative solutions. For instance, coupled with a DME, it provides an airfield with an immediate capability down to 300 feet, or the mobile DME/NDB can be used to equip any airstrip with almost instant navigation for emergency relief work, military movements, and so forth. The unit can be supplied in fixed, man-portable, or mobile configurations together with an appropriate antenna and, if required, remote control and monitor unit and remote off-air monitor receiver. The 2060 NDB is available in dual and single configurations with output power user-variable up to 100W. Applications of the 2060 NDB are numerous and include land based aviation beacons, ship beacons, oil platform beacons, oil pipeline location beacons, differential GPS data correction beacons, and portable and fixed military variants. Radiolatarnie niekierunkowe [t?umaczenie Piotr Bein]. Z przej?ciem firmy Sencea w 1998 r., firma Fernau poszerzy?a sw? ofert? produktów o niekierunkowe radiolatarnie. Po dok?adnej rewizji i modernizacji istniej?cej konstrukcji przez naszych in?ynierów, system oferujemy teraz obok pozosta?ych produktów, jako 2060 NDB. Jest on wielkim sukcesem i pozwala nam oferowa? klientom bardzo innowacyjne rozwi?zania. Np. ??cznie z DME zapewnia on lotnisku natychmiastow? zdolno?? do 300 stóp [ok. 90 m, niejasne jakiego parametru dotyczy – PB], za? ka?dy pas startowy mo?na wyposa?y? mobilnym systemem DME/NDB w niemal natychmiastow? nawigacj? do prac ratowniczych, ruchu wojsk itd. Urz?dzenie mo?na dostarczy? w konfiguracji stacjonarnej, przeno?nej lub ruchomej z odpowiedni? anten?, a w razie potrzeby – z urz?dzeniem do zdalnego sterowania i monitorowania oraz z odbiornikiem monitorowania off-air [mo?e znaczy? monitorowanie sygna?em skrytym – PB]. 2060 NDB jest dost?pny w konfiguracjach pojedynczych i podwójnych o mocy zmiennej do 100 W, wybieralnej przez u?ytkownika. Liczne zastosowania 2060 NDB obejmuj? l?dowe nadajniki lotnicze, radiolatarnie morskie, nadajniki dla platform wiertniczych i dla lokalizacji ruroci?gów, nadajniki korekty ró?nicowych danych GPS oraz przeno?ne i stacjonarne wersje wojskowe. [koniec t?umaczenia] Oraz mo?na si? przyjrze?, co jest na wyposa?eniu niektórych lotnisk wojskowych. Zacz??em powoli rozumie?, ze niektórzy mog? i?? z?ym tropem, stawia si? nacisk na ró?nic? w wysoko?ci, podczas gdy mo?e tu chodzi? o ró?nic? w pojmowaniu odleg?o?ci od lotniska. Zbieg?o to si? z informacjami sugeruj?cymi b??d pilota. Moje wnioski nt. b??du pilota by?y nast?puj?ce: B??d pilota? Zale?y, co nazywasz b??dem – je?li by?o tak, jak opisa?em, to nie ma tu b??du pilota. Podstawowe pytanie, które zada? rosyjski pilot wojskowy i zadawa?o wielu dziennikarzy: dlaczego w odleg?o?ci 1,2 km od lotniska pilot szukal pasa startowego bedac przekonanym ze tam jest. Jeszcze raz przyjrzyj si? temu zdj?ciu i znajd? punkt po??czenia (2 km od lotniska): zielonej (prawid?owej) i czerwonej (rzeczywistej) trajektorii lotu. Teraz ten punkt przesu? 1 km do przodu (tak jak na filmie z szklanej pu?apki, który wstawi? mizia - w tym przypadku punkt ten móg? by? przestawiony 1 km do tylu). I co zobaczysz? ze gdyby pilot by? 1 km bli?ej lotniska, to schodzi? by idealnie do l?dowania. Prawdziwa latarnia NDB znajduje si? w odleg?o?ci 1 km od lotniska. Fa?szywa mogla si? znajdowa? 2 km od lotniska , idealnie na ??czeniu punktu ??cz?cego zielona (prawid?owy) i czerwona (rzeczywisty) trajektorie lotu. Pó?niej by?a konferencja D.Tuska [8] i jego wypowiedz: “Nie zdradz? tajemnicy ?ledztwa, ale analizuj?c przerwanie pracy niektórych urz?dze? TU-154 mo?na by powiedzie?, ?e katastrofa mog?a nast?pi? o godzinie 8.41…” Przypomnia?y mi si? wypowiedzi internautów w Smole?sku oraz dane elektrowni w Smole?sku, które publikowa?a prasa: o awarii linii energetycznej na trasie l?dowania samolotów o godz. 08.39.35 w dniu 10.04.2010. “…Komisja badaj?ca przyczyny katastrofy dotar?a do danych, wed?ug których do zerwania liny dosz?o o godzinie 8.39..” [9] Dokument smole?skiej elektrowni zamieszczony w artykule Rzeczpospolitej precyzuje czas awarii linii energetycznej na godz. 08.39.35 [10] Pojawi? si? niepokój, co to mo?e oznacza?. W godzinach wieczornych fakty zacz??y si? uk?ada? w miar? spójna ca?o??. Po nieprzespanej nocy powsta?a Hipoteza Fa?szywych Nadajników NDB Hipoteza fa?szywych nadajników NDB Analiza faktów – Smole?sk 10.04.2010 Znane nam fakty to: (dane wg czasu polskiego) Elektrownia zanotowa?a awarie linii energetycznej o godz. 08g.39m.35s (wypowiedzi internautów z forum Smole?sk, artyku?y polskiej prasy cytuj?ce wypowied? cz?onka komisji oraz zdj?cie dokumentu z elektrowni w Smole?sku). Wg ?wiadków samolot rosyjski IL-76 wykona? nieudane l?dowanie lec?c odchylony jednym skrzyd?em i o ma?o nie zahaczaj?c innych samolotów. Skrzynka polskiego Tu-154m przesta?a pracowa? o godz. 08.41.00 (konferencja D.TUSKA 28.04.2010). [11] Oznacza?oby to, ?e linia energetyczna mogla zosta? zerwana przez rosyjski samolot IL-76 o godz.08.39.35. Mniej wi?cej 1,5 min. pó?niej ok. godz 08.41.00 polski samolot rozbi? si? w pobli?u p?yty lotniska. Co mówi? nam te fakty: Samolot polski Tu-154m by? spó?niony o 30 min., przez co znalaz? si? w tym samym czasie w pobli?u lotniska w Smole?sku, co samolot rosyjski IL-76. Oba samoloty mog?y mie? te same problemy: W odleg?o?ci 1,1 km od lotniska znalaz?y si? na wysoko?ci kilku metrów. Czyli oba samoloty musia?y zaczyna? obni?a? lot ok. 2 km od lotniska. Samoloty by?y od siebie oddalone o 1,5 min lotu, co oznacza ok. 6-7 km (dozwolona – bezpieczna odleg?o?? dwóch samolotów na tym samym podej?ciu do l?dowania – pracowa?em na radarach). Oba samoloty mog?y ?cina? drzewa na niskiej wysoko?ci, co t?umaczy sprzeczne doniesienie o uszkodzeniu anteny NDB (1,1 km) oraz drzewa (1,1 km) – przeszkód oddalonych od siebie o warto?? wi?ksz?, ni? wynosi rozpi?to?? skrzyde? którego? z samolotów. W tym miejscu potrzebna jest dog??bna analiza ?ci?cia drzew na podstawie trajektorii lotu samolotów. Uszkodzenie anteny mog?o te? wynika? z dzia?a? sabota?owych. Samolot rosyjski Il-76 uratowa? si?, a polski Tu-154m rozbi? si?. Mog?o wi?za? si? to z ró?nic? w u?o?eniu silników pomi?dzy rosyjskim IL-76 a polskim TU-154m. Rosyjski samolot mia? silniki na skrzyd?ach, a polski na tyle samolotu. Umiejscowienie silników w tyle samolotu mo?e zmniejszy? szanse na podniesienie samolotu na bezpieczna wysoko?? oraz manewrów samolotu na malej wysoko?ci. Alarm lotniska zawy? 15 min. po katastrofie o godz. 08.56.00. Mog?o si? to wi?za? z dwoma powodami: - Ktos z jakiego? powodu podj?? decyzje o powstrzymaniu si? od wszcz?cia alarmu. - S?u?by ratownicze lotniska by?y niekompletne i chciano unikn?? kompromitacji – wszczynania alarmu bez wystarczaj?cej ilo?ci za?ogi gotowej do wykonania dzia?a? ratowniczych. W zwi?zku z tym czekano na posi?ki z miasta i dopiero po dotarciu ludzi wszcz?to alarm. W przypadku hipotezy zamachu istnieje mo?liwo?? wcze?niejszych decyzji o pozbawieniu s?u?b ratowniczych lotniska nale?ytej za?ogi. Na podstawie tego mo?na przypuszcza?, ?e: Ustawiono fa?szywe nadajniki NDB, które oszuka?y obu pilotów co do odleg?o?ci od pasa oraz odchylenia na po?udnie od osi lotniska. Zainstalowano urz?dzenia s?u??ce do fa?szywej komunikacji miedzy samolotami oraz wie?? kontroli lotu. Powsta?a fa?szywa wie?a kontroli lotu. Je?li to by? zaplanowany zamach, mg?a musia?a by? sztuczna ( informacje o tajemniczym samolocie lataj?cym nad lotniskiem na dwie godziny przed katastrofa). W przypadku zamachu – nie wiedzia? o tym wcze?niej rosyjski rz?d (w ka?dym razie w pocz?tkowej fazie): problemy IL-76. S?owa uznania nale?? si? dla rosyjskich internautów i innych ludzi (np. z elektrowni) dzi?ki którym mamy te informacje (zdj?cia, ?wiadectwa, wykresy). Za zamachem musz? sta? s?u?by specjalne, które uciszy?y niektóre niewygodne fakty i poinformowa?y polityków w stosownym czasie. Scenariusz Bior?c pod uwag? te fakty mo?na wysnu? nast?puj?cy scenariusz (godzina wed?ug czasu warszawskiego) 06.40 – Tajemniczy samolot rozpoczyna nalot nad lotniskiem, co pokrywa si? z narastaniem mg?y. 07.15 – L?duje polski samolot Jak-40 07.30 – Warszawa – start polskiego samolotu prezydenckiego (30 min opó?nienia) 07.35 – Mobilne fa?szywe nadajniki zajmuj? pozycje. Nast?puje uszkodzenie lub unieszkodliwienie prawdziwych nadajników. 08.20 - Zak?ócenie komunikacji miedzy samolotami a wie??. Powstaje fa?szywa wie?a (centrum komunikacji). Istnieje mo?liwo?? oraz przypuszczenia zak?ócania ??czno?ci. Mog?o ono przybra? ró?ne formy oraz obejmowa? ró?ne fazy lotu. Pracownicy kontroli lotu lotniska zeznawali, ?e pilot polskiego samolotu nie podawa? danych. By?a te? sugestia, ?e piloci nie znali rosyjskiego (wbrew prawdziwym faktom o pilotach oraz za?odze polskiego samolotu). [12] W zwi?zku z tym, ?e potwierdzenia wie?y s? istotna cz??ci? procedury l?dowania, istnieje przypuszczenie, ?e piloci kierowali si? równie? informacjami fa?szywej wie?y. Podejrzenie o brak znajomo?ci j?zyka rosyjskiego mog?o wynika? z pocz?tkowej fazy lotu – zbli?ania si? do lotniska. Komunikaty do wie?y od pocz?tku by?y przekazywane przez osoby podszywaj?ce si? pod pilotów. Mia?o to wykluczy? ewentualne podejrzenia pilotów co do zmiany g?osu kontrolerów lotu. 08.30 – Samolot polski Tu-154m dociera w okolice lotniska w Smole?sku. Jednocze?nie rosyjski Il-76 znajduje si? nad lotniskiem. Relacje ?wiadków wskazuj?, ?e jeden lub oba samoloty kr??? nad lotniskiem. Mo?e to oznacza?, ?e: Fa?szywa wie?a kontroli lotu decyduje, ?e samolot rosyjski b?dzie pierwszy podchodzi? do l?dowania; samolot polski wykonuje ewentualnie dodatkowe kólka i kieruje si? za samolotem rosyjskim na sciezke podchodzenia do l?dowania (10 km od lotniska). IL-76 kr??y? nad lotniskiem. Polski Tu-154m nadlatuje nad lotnisko w momencie, gdy IL-76 znajduje si? w drodze na scie?k? do l?dowania (10 km od lotniska). “Wie?a kontroli” nakazuje pod??a? za samolotem IL-76. Bezpieczny odst?p w takich warunkach wynosi ok. 6-10 km co w przeliczeniu na czas daje ok. 1,5 – 2 min. To pokrywa si? z ró?nic? pomi?dzy czasem awarii linii energetycznej, a czasem zatrzymania czarnej skrzynki polskiego TU-154m. 08.37.30 – Rosyjski samolot rozpoczyna podchodzenie do l?dowania (10 km od lotniska). W zwi?zku z informacja o dziwnym k?cie lotu polskiego samolotu. (podchodzi? do l?dowania niezgodnie z osi? lotniska oraz u?o?eniem nadajników NDB) oraz u?o?eniem przeszkód w ostatnim fazie lotu (ok. 1,3 km od lotniska) istnieje prawdopodobie?stwo, ze samolot rosyjski móg? lecie? inn? trajektori? lotu oraz by? zmylonym tylko przez jeden fa?szywy nadajnik NDB. Fakt ten móg? zawa?y? o odmiennych losach obu samolotów. Dwie dost?pne opcje to: Operatorzy fa?szywych nadajników mogli nie by? pewni, który samolot leci pierwszy. Zd??aj? za??czy? drugi fa?szywy nadajnik (2,1 km od pasa), pierwszy fa?szywy nadajnik (7,1 km od pasa) nie dzia?a. Dalszy fa?szywy nadajnik (7,1 km) jest ustawiony ok. 400-600 m na lewo (po?udnie) od osi pasa i prawdziwego nadajnika. Oba samoloty zosta?y zmylone przez dwa fa?szywe nadajniki. Odmienne losy danych samolotów mog? si? wi?za? z ró?nym umiejscowieniem silników w obu samolotach. 08.38.28 – Rosyjski samolot mija fa?szywy nadajnik NDB (7,1 km), zaczyna si? kierowac sygnalem na falszywy nadajnik NDB w odleglosci 2,1 km od pasa i 100-150 m na po?udnie od osi lotniska. lub 08.38.30 – Rosyjski samolot mija prawdziwy nadajnik NDB w odleg?o?ci 6,1 km, zaczyna si? kierowa? sygna?em na fa?szywy nadajnik NDB w odleg?o?ci 2,1 km od pasa i 100-150 m na po?udnie od osi pasa lotniska. 08.39.00 – Polski samolot rozpoczyna podchodzenie do l?dowania. Jest w odleg?o?ci 10 km od pasa. Otrzymuje sygna? od fa?szywego nadajnika NDB (ustawionego 7,1 km od p?yty lotniska i odchylonego od osi lotniska ok. 400-600 m). Pilot zaczyna sie kierowa? na sygna? fa?szywego nadajnika. Pr?dko?? opadania 3 m/s. 08.39.22 – W odleg?o?ci 2,1 km od lotniska wska?nik odbiornika NDB rosyjskiego samolotu sugeruje znajdowanie si? nad nadajnikiem NDB (1,1 km) i pilot po potwierdzeniu wysoko?ci zwi?ksza obni?anie lotu w celu wyl?dowania. 08.39.33 – Samolot rosyjski IL-76 mo?liwe, ?e uszkadza nadajnik NDB (1,1 km – nie stanowi to problemu, gdy? nadajnik nie dzia?a). Druga opcja, ?e informacja o uszkodzeniu jest prób? ukrycia sabota?owego uszkodzenia nadajnika NDB (1,1 km). 08.39.35 – Samolot rosyjski IL-76 zahacza o linie energetyczn? w odleg?o?ci 1 km od lotniska i j? zrywa (dokument elektrowni o zerwaniu linii). 08.39.35-45 – Samolot rosyjski manewruje, aby unikn?? zderzenia z drzewami. Mo?liwe, ?e ?cina fragmenty którego? drzewa (potrzebna dog??bna analiza uszkodze? drzew w pobli?u lotniska). 08.39.37 – W odleg?o?ci 7,1 km od lotniska i odchyleniu od pasa ok. 400-600 m polski pilot Tu-154m otrzymuje wskazania odbiornika NDB, ?e znajduje si? nad nadajnikiem (czerwona lampka oraz przestawienie wska?nika). Potwierdza wysoko?? ok. 300 m, zaczyna si? kierowa? na drugi fa?szywy nadajnik NDB (2,1 km od lotniska i odchyleniu ok.100-150 m od osi pasa). 08.39.50 – Z tym samym nachyleniem na jedno skrzyd?o rosyjski IL-76 o ma?y w?os nie zahacza o jeden ze stoj?cych samolotów, po czym zgodnie z zaleceniami wie?y pospiesznie si? oddala. 08.39.55 – Kontrolerzy lotniska s? w szoku, nie rozumiej? niczego po tym, co zrobi rosyjski samolot i kolejny raz proponuj? stanowczo polskiemu pilotowi wybranie innego lotniska, by? mo?e informuj? go o problemach rosyjskiego pilota. G?os podstawionego polskiego pilota stwierdza po raz kolejny, ?e zrobi jedn? prób? l?dowania. 08.40.39 – Wska?nik odbiornika sygna?u NDB wskazuje, ?e polski pilot Tu154m znajduje si? nad nadajnikiem NDB. W rzeczywisto?ci znajduje si? w odleg?o?ci 2,1 km od lotniska, ale wydaje mu si?, ze znajduje si? tylko 1,1 km od lotniska. Potwierdza wysoko?? 100-120 m (dobra) i po potwierdzeniu jej przez fa?szyw? wie?? kontroli lotu decyduje si? rozpocz?? ostateczn? faz? l?dowania. Zwi?ksza pr?dko?? opadania z 3m/s na 6-8m/s. Jest to pr?dko?? dopuszczalna, zwa?ywszy na dane lotniska oraz parametry Tu-154m. W??cza si? alarm TAWS, ale pilot my?l?c, ?e alarm ostrzega przed p?yt? lotniska, ignoruje sygna?. 08.40.45 – Prawdziwi kontrolerzy lotu w odleg?o?ci 1,6 km od lotniska ostrzegaj? pilota, ?e obni?a lot nie w tym miejscu, co trzeba. Lecz pilot pomimo, ?e znajduje si? na wysoko?ci 100 m nad dnem w?wozu i 70 m nad przysz?ym prawdziwym (zak?óconym) nadajnikiem NDB, nie s?yszy ostrze?enia prawdziwej wie?y. Nast?puje kolejne sfa?szowanie komunikatów. 08.40.46 – Tu-154m w odleg?o?ci 1,5 km od pasa oraz na wysoko?ci 285 m npm zmniejsza pr?dko?? opadania. 08.40.49 – Polski samolot znajduje si? w odleg?o?ci 1.3 km od lotniska i ok. 60 m od osi pasa na wysoko?ci 8 m, pilot zaczyna gor?czkowo szuka? pasa, którego si? tu spodziewa? (zeznania ?wiadka, rosyjskiego pilota) i zaczyna kosi? pierwsze drzewa. 08.40.52 – Odleg?o?? od lotniska 1,05 km. Po dwóch sekundach prostego lotu polski pilot podnosi maszyn? i zaczyna si? wznosi?; niestety, ukszta?towanie terenu i ci??ko?? maszyny powoduje, ?e pomimo i? wzniós? maszyn? na 20 m, to ci?gle znajduje si? 4 m nad ziemi?, gdzie na wysoko?ci nadajnika NDB i odchyleniu od osi lotniska wci?? kosi drzewa. Istniej? dwie sprzeczne informacje o uszkodzeniu drzew oraz nadajnika NDB w odleg?o?ci przekraczaj?cej rozpi?to?? skrzyde? którego? z samolotów. Mo?liwo?? próby ukrycia uszkodzenia nadajnika w wyniku sabota?u. 08.40.55 – W odleg?o?ci ok. 800 m od p?yty lotniska polski samolot Tu-154m uderza w du?? brzoz?, trac?c du?? cz??? lewego skrzyd?a i pilot traci kontrol? nad samolotem. 08.4056 – Polski pilot Tu-154m próbuje ratowa? samolot, przechylaj?c si? na jedno z skrzyde? (potrzebna szczegó?owa analiza uszkodzenia drzew – mo?liwe s? uszkodzenia spowodowane przez dwa samoloty, polskiego Tu-154m oraz rosyjskiego IL-76). 08.41.00-05 – Samolot roztrzaskuje si? 500-300 m od lotniska i 150 m na po?udnie od jego osi. W zwi?zku z tym, ?e to móg? by? zamach, dla pewno?ci zosta?y u?yte dodatkowe ?rodki, które da?y pewno??, ?e wszyscy zgin?: gaz (wczorajsze info o badaniach toksykologicznych). niewykrywalny ?adunek wybuchowy. 08.41.10 – Rosyjscy kontrolerzy lotu s? w szoku. Wiedz?, ?e to nie przypadek. Praktycznie nie jest mo?liwe, ?eby dwaj piloci pope?nili ten sam b??d. Zaczynaj? si? ba? o swoje ?ycie. Nie wszczynaj? alarmu. Nie wiedz?, co robi?. 08.42.00 – Przygotowany w pobli?u specjalny oddzia? s?u?b specjalnych upewnia si?, ?e wszyscy nie ?yj? i rozpoczyna zabezpieczanie miejsca katastrofy. Nie wszczyna alarmu. Mo?liwa jest opcja braku wystarczaj?cych s?u?b (m.in. stra?aków) w czasie katastrofy. Dowódca stra?y po?arnej, obawiaj?c si? kompromitacji, ?ci?ga z miasta zapasow? za?og? stra?y i dopiero wtedy wszczyna alarm. Stad 14 minut ró?nicy pomi?dzy domniemana godzina katastrofy (08.42) a zawyciem syren alarmowych.(08:56). W przypadku zamachów zdarza si? czasami, ?e miejscowe s?u?by ratownicze wysy?ane s? przed katastrof? w inne miejsce. 08.55.00 – “Kola” pojawia si? na miejscu katastrofy, nakr?ca pierwszy “film ze strza?ami”. 08.56.00 – Po stwierdzeniu, ?e teren jest zabezpieczony, nakazane jest rozpocz?cie akcji ratowniczej, wszczynany alarm lotniska 08.59.00 – Stra? po?arna dociera na miejsce katastrofy. 09.00.00 – Rosyjski cz?owiek pojawia si? na miejscu katastrofy i robi tzw.”trzeci film”, który tak naprawd? jest drugim. Widzi pocz?tek akcji ga?niczej. Stra?acy czekaj? na wód?. 09.03.00 – Po d?ugich minutach oraz problemach zwi?zanych ze zmyleniem s?u?b , monta?y?cie TVP, S. Wi?niewskiemu udaje si? dotrze? na miejsce od przeciwnej strony ni? “Kola”. Polak widzi ju? akcje ga?nicz?. Wykaz ?róde? 1. http://www.tvn24.pl/popup_flash.html2.
3. http://news.bbc.co.uk/1/hi/8612825.stm4. http://blogmedia24.pl/node/278945.
6. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88723,7787242,Najnowsza_symulacja_katastrofy.html) 7. http://www.tvn24.pl/-1,1653436,0,1,kilometr-przed-pasem–byli-50-metrow-za-nisko,wiadomosc.html8. http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/tusk-o-katastrofie-pod-smolenskiem–to-mogla-byc-8-41—,57468,19. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7805187,Czy_Tu_154_rozbil_sie_10_minut_wczesniej__Prokuratura_.html10. http://www.rp.pl/galeria/459542,10,466823.html11. http://www.tvn24.pl/12690,1654040,0,1,godz-841-czy-wtedy-doszlo-do-katastrofy,wiadomosc.html12. http://www.lifenews.ru/news/20288
|
|
8
: 06.05.2010, 05:40:10
|
|
Zaczęty przez Yurek3 - Nowe: user Yurek3
|
W zabójstwie Kaczy?skiego wida? styl Putina 1.5.2010 18:43 Gieorgij Gordin, „Komentarz z Rosji” Teraz, gdy cia?a Prezydenta Polski Lecha Kaczy?skiego i jego wspó?towarzyszy spoczywaj? w ziemi, jest najwy?szy czas, aby wymieni? tych, którzy zorganizowali rozbicie si? samolotu, dobijanie w miejscu upadku samolotu ocala?ych Polaków i nieustannie dezinformuj? ?wiatow? spo?eczno?? co do wyników tak zwanego „?ledztwa”. Wiadomo, ?e „?ledztwo” katastrofy przebiega pod kierownictwem tych samych osób, które organizowa?y rozbicie si? samolotu i pos?a?y komandosów do „oczyszczenia terenu” z tych, którzy prze?yli. Wiadomo, jaki b?d? „wyniki ?ledztwa” przeprowadzonego przez osoby, których g?ównym zadaniem jest zatarcie ?ladów zbrodni. Gdy ci sami zabijaj? i ci sami prowadz? ?ledztwo, sprawcy zazwyczaj pozostaj? niewykryci. Jednak?e istnieje ?wiatowa spo?eczno??. Potomek jednego z naszych kolegów znajdowa? si? na stanowisku, przez które przechodzi?o du?a ilo?? pierwotnych informacji z miejsca katastrofy. Wiele szczegó?ów znamy z pierwszej r?ki. Porównanie tekstów rosyjskiej propagandy z materia?ami pochodz?cymi ze ?róde? pierwotnych umo?liwia wniesienie poprawek do powszechnie znanych informacji. Niech b?dzie to naszym wk?adem w ?ledztwo jednej z najbardziej bezczelnych zbrodni 21 wieku. Poprawka pierwsza. Powszechnie wiadomo, ?e od pierwszych minut po katastrofie zamiast informacji p?yn?cych z lotniska „Pó?nocne”, w eter posz?a po?piesznie sklecona dezinformacja kiepskiej jako?ci. Dezinformowano dok?adnie o wszystkim, co si? dzia?o naprawd?. O g?sto?ci mg?y, o d?wi?kach, jakie s?yszeli spotykaj?cy. O czterech podej?ciach do l?dowania. O rzekomym rozkazie samego Kaczy?skiego posadzi? samolot w Smole?sku. O tym, ?e w ten sam sposób omal nie doprowadzi? do rozbicia samolotu w Gruzji. O zachowaniu ró?nych s?u?b oraz rzekomej „barierze j?zykowej”. O tym, o czym naprawd? zeznawali miejscowi mieszka?cy, przede wszystkim lotnicy i pracownicy lotniska. O ka?dy drobiazg. Mieli?my mo?liwo?? odtworzenia procesu powstawania czekistowskiego k?amstwa w trybie on line. Wyra?nie zarysowa?y si? dwie tendencje. Jedna polega na przeinaczaniu wiadomo?ci tak, ?e dane wyj?ciowe staj? si? zupe?nie ró?ne od danych wej?ciowych. Cz?sto s? wr?cz przeciwie?stwem informacji, która rzekomo by?a podstaw? og?oszonych oficjalnych komunikatów. Zestawienie wiadomo?ci na wej?ciu i wyj?ciu w trybie online pozwala na stwierdzenie, ?e wszystkie materia?y bez wyj?tku by?y poddawane przeróbce wed?ug jednej konkretnej „odgórnej” wytycznej. Taka przeróbk? zajmowali si? nie tylko dziennikarze poszczególnych czasopism (cho? oni tak?e), ale przede wszystkim oficjalne rosyjskie agencje informacyjne. Wszystkie rosyjskie agencje informacyjne i mass media – „przekaziory” musia?y przekona? swoich czytelników, s?uchaczy i widzów, ?e „samolot rozbi? si? z winy za?ogi, która nie sprosta?a swojemu zadaniu w trudnych warunkach pogodowych”. Drug? tendencj? tworzenia czekistowskiego k?amstwa w trybie online mo?na okre?li? nast?puj?co: na wej?ciu ca?kowity brak jakichkolwiek informacji z miejsca zdarzenia. Natomiast na wyj?ciu – niewiadomo sk?d pojawiaj? si? „wiarygodne wiadomo?ci”, w tym rzekome informacje z ostatniej chwili z miejsca katastrofy. Informacje te oczywi?cie nie pochodz? z miejsca upadku samolotu. Chyba nie ma potrzeby wyja?nia?, ?e najczystsze wymys?y na wyj?ciu preparowano wed?ug wspomnianej ju? dyrektywy – „samolot rozbi? si? z winy za?ogi, która nie sprosta?a swojemu zadaniu w trudnych warunkach pogodowych”. Z pierwszej poprawki wynika, ?e wytyczna, wed?ug której zbierano si? do k?amania po katastrofie, zosta?a opracowana jeszcze przed rozbiciem samolotu Lecha Kaczy?skiego. Natomiast zamieszanie i rozbie?no?ci by?y spowodowane przede wszystkim przesadnym wysi?kiem kremlowskich propagandystów, którzy starali si? ze wszystkich si?, by sk?ama? jak najbardziej wyrazi?cie i przekonuj?co. W pierwszych minutach zdarzenia nie mog? pojawia? si? jasne i jednoznaczne informacje. Dla porównania przypomnijmy sobie przynajmniej jeden przyk?ad, jak zachowuj? si? kremlowskie agencje informacyjne i mass media, gdy nie ma ?adnej zawczasu przygotowanej wytycznej. Gdy zmar? pierwszy prezydent Rosji Borys Jelcyn, wszystkie rosyjskie mass media przez kilka godzin milcza?y, jakby wepchn??y j?zyki w jedno miejsce. Wszystkie du?e zachodnie ju? dawno og?osi?y t? wiadomo??, gdy na Kremlu dopiero opami?tano si? i wydano wskazówk?, jak i co og?asza?. Po katastrofie samolotu Lecha Kaczy?skiego wskazówka „jak i co og?asza?” pojawi?a si? od razu. Oznacza to, ?e by?y osoby odpowiedzialne, które zawczasu wiedzia?y, ?e samolot spadnie. Poprawka druga. Nasi eksperci obejrzeli wszystkie dost?pne materia?y wideo i doszli do nast?puj?cego wniosku. Nawet gdyby stra? po?arna w ogóle nie przyjecha?a i wszystkie te fragmenty samolotu, które ?arzy?y si? w pierwszych minutach filmowania (materia? wideo Andrieja Mienderieja), sp?on??y ca?kowicie, nie mog?o by? mowy o ?adnych „dwudziestu nierozpoznawalnych zw?okach”. Nawet przy tym stromym stopniu k?towym, pod jakim zwalono samolot prezydenta Polski. Nie mówi?c ju? o tym, ?e po?ar szybko zgaszono (wida? to na pó?niejszych zdj?ciach tych samych fragmentów samolotu) oraz ?e traf chcia?, i? wi?kszo?? „nierozpoznawalnych” to wojskowi i ochroniarze prezydenta. Nie da si? zwróci? bliskim cia?a „ofiary katastrofy lotniczej” z rosyjsk? kul? w g?owie, jak w 1940 roku. Takie zwroty jak „uspokój si?!”, „nie zabijajcie nas!”, „patrz mu w oczy!”, „dawaj pistolet!” w j?zyku polskim mog?y zosta? wypowiedziane tylko przez pasa?erów samolotu. Natomiast komenda w j?zyku rosyjskim: „Wszyscy z powrotem, wychodzimy st?d!” mog?a by? oddana przez dowódc? oddzia?u specjalnego, który rozstrzeliwa? rannych Polaków. O innych momentach w filmie nawet nie ma co mówi?. Kto jeszcze wczesn? wiosn? – 10 kwietnia, rankiem, móg? sta? w samej bia?ej koszuli w zimnych smole?skich lasach, obok samolotu, który przed chwil? run??, oprócz cz?onka za?ogi? Inne znane i bezpo?rednie dowody Katynia – 2 ka?dy zdrowy cz?owiek mo?e zobaczy? sam. Swoj? drog?, nasz kolega – w przesz?o?ci starszy oficer oddzia? specjalnego Ministerstwa Obrony, twierdzi, ?e po zawaleniu operacji (wideo, które zd??y? sfilmowa? Andriej Mienderiej) jej wykonawcy ju? nie ?yj?. Tak samo jak i strzelcy drugiego eszelonu – ci, którzy brali udzia? w likwidacji nieudolnego oddzia?u specjalnego. Polacy, którzy prze?yli katastrof?, zrozumieli, ?e komandosi „w czarnych ubraniach” (w filmie) przyszli ich zabi? i odstrzeliwali si?. To s?ycha? w filmie. Wykonawcy dyspozycji Putina „pracowali” z t?umikami. Ale nagranie wideo z d?wi?kiem i widokiem zarówno atakuj?cych jak i ocala?ych zdemaskowa?o wszystkie ich wybiegi. Dlatego jedne „rosyjskie osoby oficjalne” przez dwa tygodnia nie mog? podrobi? tre?ci „czarnych skrzynek”, a drugie, poj?wszy, ?e sprawa pali si?, pu?ci?y do mass mediów balon próbny na temat „kaukaskiego ?ladu” w rozbiciu si? samolotu prezydenta Polski. Ci?g dalszy nast?pi, rosyjskie i polskie „osoby oficjalne” dopiero rozp?dzaj? si?. Jednak?e nie zdo?aj? ju? zatrze? ?ladów. Z drugiej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e „oficjalne dane” na temat „materia?u genetycznego” zamiast cia? 21 Polaków nie s? zgodne ze stanem szcz?tków samolotu. Oznacza to, ?e zgin?li z innej przyczyny. Przyczyn? t? wyja?nia film Andrieja Miendierieja. Poprawka trzecia. Wszyscy eksperci jednog?o?nie przytoczyli paralel? z niedawnego upadku samolotu przy l?dowaniu na lotnisku Domodiedowo w Moskwie. Ale warunki tam by?y zupe?nie inne. Za?oga samolotu Ту-204 lec?cego z Egiptu by?a na nogach od wczesnego ranka, czyli prawie ca?? dob?. Po odlocie z Moskwy do Hurghady nast?pi?o krótkie spi?cie kabla i pojawi?o si? dymienie. Po przebyciu sporej odleg?o?ci trzeba by?o zawraca?. Oczywi?cie nerwy wszystkich by?y napi?te. Po wymianie instalacji za?oga tym samym samolotem, z tymi samymi pasa?erami znowu polecia?a do Hurghady. Trzeba by?o namawia? i uspokaja? pasa?erów, ?e nie ma wi?cej ?adnego niebezpiecze?stwa. Bezpo?redni lot do Hurghady trwa, w zale?no?ci od typu samolotu, oko?o 5 godzin. Przylecieli do Egiptu. Z uwzgl?dnieniem awaryjnego powrotu i remontu, za?oga Ту-204 mia?a ju? przepracowane 9 godzin. Norma godzin lotu zosta?a wyczerpana. Normalnie nale?a?o i?? odpocz??. Co robi? – zamawia? hotel i p?aci? za postój samolotu? Strata tym wi?ksza, ?e planowych pasa?erów ju? wywieziono na lot powrotny. Kompania lotnicza za to nie podzi?kuje. Zgodzili si? wi?c lecie? z powrotem. Niedaleko od Moskwy popsu? si? sprz?t nawigacyjny. W odró?nieniu od polskiego samolotu panowa?a g??boka noc, i 21-22 marca nad ca?? Moskw? sta?a g?sta mg?a. L?dowanie wed?ug przyrz?dów „kosz?cych” nie uda?o si?, za?oga zm?czona i rozdra?niona, a tu jeszcze radiowy wysoko?ciomierz zawy?. Dokucza, ?e niby to ziemia jest blisko – a id? ty…! W rezultacie – typowy b??d zaufanego do siebie do?wiadczonego pilota, który setki razy sadza? samolot w podobnych warunkach. Prawie na lotnisku macierzystym. Na smole?skim lotnisku „Pó?nocny” nic podobnego nie mia?o miejsca. Nie by?a to noc, nie by?o takiej mg?y, za?oga nie by?a zm?czona, nie musia?a sp?dzi? ca?ego dnia w napi?tej i nerwowej atmosferze. Sytuacja normalna, za?oga wypocz?ta i czujna. Sprz?t nawigacyjny pracuje doskonale, a? do postronnej ingerencji w sterowanie samolotem na ma?ej wysoko?ci. Z trzeciej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e warunki pogodowe i stan za?ogi w danym przypadku nie mog?y by? g?ówn? przyczyn? katastrofy. Poprawka czwarta. Oba samoloty, których wypadki by?y porównywane przez ekspertów, s? podobnego typu. W Smole?sku ТU-154, w Domodiedowo ТU-204. Samolot, który lecia? z Hurghady, te? spad? do lasu, i tak?e oderwa?o mu skrzyd?a. W efekcie – dwie osoby w oddziale reanimacji, reszta odnios?o rany ró?nego stopnia ci??ko?ci. Po upadku w lesie samolotu podobnego typu w chwili znalezienia szcz?tków Tu-204, który lecia? z Hurghady, wszystkie osoby ?y?y! Rzecz jasna, jest ró?nica mi?dzy upadkiem samolotu z kilkoma cz?onkami za?ogi (ТU-204 w Domodiedowo) a upadkiem samolotu z 96 osobami na pok?adzie. Ale samolot polskiego prezydenta by? za?adowany mniej ni? na dwie trzecie. Pok?ad ТU-154 mo?e mie?ci? 163 osoby. Je?li samolot jest za?adowany mniej ni? na 2/3, mo?na nim sterowa? bez trudu. Nast?pna okoliczno?? – polski samolot po zaczepieniu skrzyd?em drzew obróci? si?. Jednak?e podczas l?dowania za?oga i pasa?erowie musz? mie? zapi?te pasy. Nie ma powodu do przypuszczenia, ?e tego przepisu nie przestrzegano przy l?dowaniu w niezbyt g?stej, ale jednak mgle. Ostatnia okoliczno?? mog?ca wp?yn?? na liczb? ofiar ?miertelnych to k?t ataku samolotu w momencie uderzenia o ziemi?. Istnieje informacja od do?wiadczonych lotników wojskowych, ?e TU-154 Lecha Kaczy?skiego „schodzi? do l?dowania, jak my?liwiec”. Czyli pod bardziej stromym k?tem ni? zwyczajnie. To faktycznie mo?e zwi?kszy? liczb? ofiar ?miertelnych. ?wiadcz? o tym tak?e szcz?tki samolotu oraz ich rozmieszczenie. Wersja oficjalna – „podczas katastrofy zgin?li wszyscy”. Orzeczenie ekspertów: prawdopodobie?stwo zgonu wszystkich co do jednej osoby w samolocie polskiego prezydenta jest takie same, jak gdyby woda z odkr?conego kranu polecia?a do góry zamiast na dó? – prosto do sufitu. Innymi s?owy, prawdopodobie?stwo, ?e w tej katastrofie zgin??y wszystkie 96 osób znajduj?cych si? na pok?adzie samolotu TU-154, jest zerowe. Z czwartej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e w ka?dym przypadku kto? z pasa?erów musia? prze?y? katastrof? polskiego samolotu, a mo?e nawet unikn?? zranie?. Wszyscy zgin?? mogli tylko w jednym przypadku: je?eli oddzia? specjalny dobi? ich ju? po upadku. Nie jeste?my w stanie nawet wymieni? liczby dostrzelonych – liczba ta waha si? od 10 do 21 osób. Zgodnie z ocen? najbardziej do?wiadczonych ekspertów, nierozpoznawalnych (zmasakrowanych lub spalonych) mog?o by? najwy?ej 10 – 12 cia?. Nie wszyscy podczas katastrofy znajdowali si? w przedniej cz??ci samolotu. P?omie? szybko zgaszono. Naprawd? nie rozpoznawalnych zw?ok na miejscu upadku zapewne by?o bardzo ma?o lub nie by?o w ogóle. A wi?c „jedynie materia? genetyczny pozosta?y po 21 osobach”, o którym mowa w wersji FSB, w rzeczywisto?ci jest liczb? osób, którzy prze?y?y katastrof? prezydenckiego samolotu Lecha Kaczy?skiego. Dobili ich rosyjscy komandosi, po czym wywie?li i zamienili w kawa?ki spalonego mi?sa, aby ukry? ?lady zbrodni. Poprawka pi?ta. W jaki sposób zorganizowano rozbicie samolotu polskiego prezydenta? Eksperci nam wyja?nili, ?e to bardzo proste. Samolot zosta? str?cony przez rosyjskie specs?u?by na ma?ej wysoko?ci, po podmianie parametrów l?dowania. Tego dokona? mo?na kilkoma sposobami. Na przyk?ad, poprzez sekundowe zmanipulowanie systemu naprowadzania na niedu?ym wysoko?ci tu? przed l?dowaniem. Albo poprzez impuls elektromagnetyczny skierowany do bocznych kana?ów sterowania samolotem (sterów, lotek) przed l?dowaniem. Piloci wszystko widzieli i rozumieli, ale nic ju? nie mogli zrobi?. Zabrak?o czasu. W?a?nie dlatego, aby ukry? ?lady zbrodni, ocala?ych cz?onków za?ogi i tych, którzy mogli s?ysze? ich rozmowy, nale?a?o dobi? na ziemi. Wykonawcy rozkazu Putina przeliczyli si? jednak w tym, ?e w?ród ocala?ych by?y osoby uzbrojone i odwa?ne, które nawet w tej sytuacji stawia?y czynny opór. Oddzia? specjalny nie móg? bez przeszkód powystrzela? rannych Polaków w przewidzianych ramach czasowych. Musia? zatrzyma? si? na miejscu ka?ni, gdzie ich zasta?y osoby, które przybieg?y na miejsce katastrofy, przede wszystkim Andriej Mienderiej, który nagrywa? sytuacj? kamer?. Nast?pnie wszystko potoczy?o si? dok?adnie wed?ug przewidzianego w Kremlu planu. Miejsce katastrofy zosta?o otoczone, nikogo nie przepuszczano, a cia?a ofiar katastrofy lotniczej i zastrzelonych na ziemi wywieziono. ?lady napadni?cia i egzekucji zosta?y usuni?te. Ta poprawka jest kluczem do zrozumienia, co si? zdarzy?o; wyja?nia ona wszystko, i komentarze tu nie s? potrzebne. Poprawka szósta. Dlaczego Putin postanowi? pope?ni? zbrodni? na swoim terytorium? Zdaniem ekspertów, w ten sposób str?ci? samolot i zapewni? wiarygodne przykrycie aktu terrorystycznego mo?na jedynie na terytorium ca?kowicie kontrolowanym przez rosyjskie s?u?by specjalne. Po pierwsze, niezb?dnego impulsu elektromagnetycznego nie mo?na nada? na odleg?o?? tysi?cy kilometrów. A na system naprowadzania oddzia?ywa? mo?na tylko ten, kto siedzi za pulpitem kontrolera lotów lub kontroluje go z zewn?trz. Ale owo „z zewn?trz” powinno by? tu? obok, na niedu?ej odleg?o?ci. Po drugie, na swoim terenie s? najlepsze mo?liwo?ci zatarcia ?ladów. Co mia?o miejsce od pierwszej sekundzie po katastrofie, ma miejsce obecnie i dopiero nast?pi, gdy zaczn? og?asza? wyniki oficjalnego „wspólnego” ?ledztwa. Eksperci wymienili mnóstwo pozycji. Niezb?dno?? dwukrotnej wymiany fizycznych ?róde? zak?óce? – „?arówek” przed przylotem samolotu Kaczy?skiego i od razu po katastrofie. Dostrzeli? tych, którzy prze?yli, rozerwa? na strz?py i spali? cia?a zastrzelonych pasa?erów i cz?onków za?ogi. Zapewni? „tajemnicze znikni?cie” dowodów, na przyk?ad, broni, z której odstrzeliwali si? ochroniarze Lecha Kaczy?skiego i wojskowi, którzy prze?yli katastrof?. Wyszukiwa? naboje wystrzelone przez oddzia? specjalny i polskich wojskowych w szcz?tkach samolotu i drzewach w miejscu egzekucji. Podrabia? wskazania „czarnych skrzynek”. Podawa? wykaz pogody oraz inne parametry katastrofy niezb?dne do potwierdzenia fa?szywej wersji o rzekomej „winie za?ogi, która nie zdo?a?a wyl?dowa? w trudnych warunkach pogodowych”. Itd. Z szóstej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e rozwi?zanie techniczne zamachu, a przede wszystkim „?rodki przykrycia” wymaga?y, aby samolot zosta? str?cony na terytorium kontrolowanym przez putinowskie specs?u?by. Przechodzimy do poprawki siódmej – „celowo?ci politycznej” (z punktu widzenia Kremla) tego aktu terrorystycznego. Lech Kaczy?ski by? wzgl?dnie bezpieczny, dopóki Putin nie upatrzy? sobie „polskiego Janukowycza” – ci??ko my?l?cego „przyjaciela Rosji”, polskiego premiera Donalda Tuska. By? to zwrot, po którym czekistowsk? wierchuszk? Rosji zajmowa?o tylko jedno: jak przeczy?ci? drog? dla swojej marionetki lub komu? podobnego z tego? grona „przyjació? Rosji”. Wiedz?c o zwyczajach i wcze?niejszych czynach Putina, nietrudno domy?le? si?, w jaki sposób planowali tego dokona?. Co i jak oni zrobili, ca?y ?wiat dowiedzia? si? rankiem 10 kwietnia. Z siódmej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e stawka Kremla na „polskiego Janukowycza” – Donalda Tuska, jego towarzyszy i elektorat uruchomi?a mechanizm fizycznej likwidacji Lecha Kaczy?skiego. Najlepiej razem z najwybitniejszymi jego zwolennikami. Metody – najzwyczajniejsze z arsena?u Putina oraz jego towarzyszy z KGB. Poprawka ósma. Na co liczyli organizatorzy zamachu w tak ryzykownej sprawie? Przecie? skutki naprawd? mog? by? – i niechybnie b?d? – najbardziej niekorzystne dla Kremla. Nic nowego: tak samo, jak i w ci?gu ostatnich dziesi?ciu lat, stawiano na najzwyczajniejszych durniów. Przywódców pa?stw zachodnich na Kremlu zawsze uwa?ano za nieco g?upawych. Takich, którzy przys?uchuj? si? opinii swojego spo?ecze?stwa i obnosz? si? z jakimi? prawami cz?owieka, jak kurwa z kapeluszem. T? tez? ja mog? uzasadni? i za?wiadczy? osobi?cie. Na Kremlu po dzi? dzie? uwa?aj?, ?e nikt nie uwierzy, i? lider Federacji rosyjskiej móg? zdecydowa? si? na co? takiego. Zobowi?za? swoich podw?adnych do zorganizowania zabójstwa prezydenta innego pa?stwa na swoim terytorium! Nie uwierz? tak?e w?asnym oczom i uszom. Nawet gdyby politykom i mieszczanom z krajów dobrobytu zosta?y przedstawione niezbite dowody – i tak nie uwierz?. W g?owach zachodnich obywateli s? w?asne wyobra?enia na temat granic kremlowskiego podst?pu. Takie ryzyko! Takie okrucie?stwo! Po co? Moi drodzy, przecie? to Rosja! Tu nigdy nie by?o inaczej. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana! I nikt z zadowolonych sob? mieszczan nie przypomni sobie prawdziwej twarzy Putina, gdy ten w porywie nieokie?znanego gniewu obieca? „powiesi? za jaja” prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. Mówi? to w obecno?ci przywódców krajów zachodnich. Nikt nie przypomni sobie szczerego ?alu Putina, ?e nie uda?o si? do ko?ca otru? Wiktora Juszczenki. Prezydenta Ukrainy – pa?stwa, które, zgodnie z publiczn? wypowiedzi? Putina, „w ogóle nie istnieje”. Nikt nie przypomni sobie nadania przez Putina trucicielom prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki stopni genera?ów rosyjskich resortów si?owych i specs?u?b. A przecie? Lech Kaczy?ski by? trzecim prezydentem s?siedniego pa?stwa po Saakaszwilim i Juszczenk?, którego Putin nienawidzi? bardziej od pozosta?ych. Nikt nie spodziewa? si? takiego spotkania? Do tego jest szko?a rosyjskich specs?u?b. W?ród ?cian KGB Putin by? d?ugo szkolony do dzia?a? zaskakuj?cych i niespodziewanych dla przeciwnika. Z ósmej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e Putin zawsze mordowa? ludzi, których uwa?a? za swoich wrogów. Przy czym zawsze ryzykowa?, przeprowadzaj?c najbardziej skandaliczne operacje specjalne, w tym za granic?. Lech Kaczy?ski znajdowa? si? w pierwszej trójce wrogów Putina i by? jedynym, do którego móg? dobra? si?. A tu jeszcze „polski Janukowycz” nadarzy? si?. Co za? tyczy si? liczenia Kremla na beznadziejne durnie, którzy nie dadz? wiary nawet niezbitym dowodom pope?nionej zbrodni, to na dzie? dzisiejszy sprawdza si? to nawet w Polsce. Poprawka dziewi?ta. Ka?dy cz?owiek posiada swoj? „firmow?” cech? okre?laj?c? jego post?powanie. Posiada j? tak?e Putin. Zachód tak i nie potrafi? prawid?owo odpowiedzie? na pytanie: „Who is Mister Putin?”. S?usznie zauwa?ono jego sk?onno?? do rozwi?za? si?owych, ale to drobiazgi. Wyró?niaj?ca cecha Putina od razu rzuca si? w oczy. Jest to skrajne okrucie?stwo na granicy szale?stwa. Uczniowie w Bies?anie we wrze?niu 2004 roku. Rozkaz Putina – przerwa? negocjacje i zielone ?wiat?o do spalania dzieci z dzia? czo?gów. W efekcie – ponad 350 ofiar ?miertelnych, grubo ponad 500 rannych, w??cznie z najlepszymi komandosami rosyjskich oddzia?ów specjalnych wystawionych na ogie? zaporowy powsta?ców. Ogromna ilo?? inwalidów. Zak?adnicy w teatrze muzycznym „Nord-Ost” na moskiewskiej Dubrowce w pa?dzierniku 2002 roku. Powsta?cy zabili trzech osób, na rozkaz Putina otruto co najmniej 174 widzów spektaklu. To tylko te ofiary ?miertelne, których rodzinom uda?o si? udowodni? ich nazwiska. Fa?szywej oficjalnej liczby nawet nie warto wymienia?. Od swojego patrona nie odstaj? zaufani Putina, na przyk?ad, „ma?y Kadyrow”. Dzisiaj oni pope?niaj? bestialstwa, które raz ju? by?y poddane ocenie prawnej w Norymberdze. Ca?e najbli?sze otoczenie Putina to naturalni kandydaci na ?aw? oskar?onych Mi?dzynarodowego Trybuna?u Wojennego. Co jeszcze nale?y wiedzie?, aby przewidzie? post?powanie Putina i jego podw?adnych przy spotkaniu zajadle znienawidzonego na Kremlu prezydenta s?siedniego pa?stwa? Z dziewi?tej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e zabójstwo Lecha Kaczy?skiego i 95 jego wspó?towarzyszy pasuje do podstawowej charakterystyki Putina tak samo dok?adnie, jak nabój do komory. Poprawka dziesi?ta. Punkty prze?omowe w biografii Putina. S? monotonne, ale bardzo wymowne w ?wietle zabójstwa Lecha Kaczy?skiego oraz znacznej cz??ci polskiej elity. Czy pozosta?y jeszcze jakie? w?tpliwo?ci, gdy jesieni? 1999 roku wysadzono domy w Moskwie i Wo?godo?sku? Przy czym na poziomie rz?dowym zawczasu wymieniono miejsce wybuchu! Nawet Adolf Hitler nie pozwala? sobie wysadza? spokojnie ?pi?cych Niemców. Ograniczy? si? do podpalenia Reichstagu. A nieprzerwany szereg „tajemniczych” zabójstw powa?nych przeciwników politycznych Putina, obro?ców praw cz?owieka, dziennikarzy, przedstawicieli organizacji m?odzie?owych i publicznych? Od momentu, gdy Putin otrzyma? w?adz?, zabójstwa polityczne w Rosji i poza jej granicami sta?y si? codzienno?ci?. Bezbronnym kobietom w bramie strzelaj? w plecy lub morduj? prosto w putinowskiej milicji. Zdrowych m??czyzn wyrzucaj? przez okna, truj? i strzelaj? zza rogu. Aby z?ama? niepokornych, rosyjskie struktury si?owe spalaj? ich domy, porywaj? ich dzieci i morduj? ich rodziców. O czym jeszcze trzeba wiedzie?, aby po kolejnej zbrodni w?adzy rosyjskiej nie gl?dzi?: „Tego nie mo?e by?! Na to nikt nie pójdzie!” i podobne g?upoty. Z dziesi?tej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e ca?a dotychczasowa biografia Putina jest nasycona takimi samymi monotonnymi zbrodniami, jakie pope?niono 10 kwietnia na lotnisku „Pó?nocne”. By?oby nawet nieco dziwne, gdyby Putin nie spróbowa? przynajmniej otru? swoich wrogów. Teraz podchodzimy do istoty zagadnienia. Pozycja jedenasta – styl Putina. Post?powanie ka?dego zbrodniarza posiada charakterystyczne cechy i niuanse, które s? nie do podrobienia. Nawet gdyby kto? bardzo tego chcia? – nie da rady. Przyjrzyjmy si? przyk?adom. Akt terrorystyczny w lutym 2004 roku w stolicy Kataru Ad-Dauhy. Wysadzono znienawidzonego przez Kreml Zelimchana Jandarbijewa oraz jego 13-letniego syna. ?le przygotowani dywersanci z Moskwy wpadli jak frajerzy. W wynaj?tym samochodzie zostawili skrawki kabli i kawa?ki ta?my izolacyjnej. Zostali schwytani , jak nale?a?o. Putin dopi??, aby zwrócono ich Moskwie. A teraz uwaga! Podchodzimy do najwa?niejszej rzeczy. Przekazanych z Kataru bandytów ?redniej rangi na lotnisku spotykano jak g?owy obcych pa?stw. S? teraz bohaterami i przyk?adem dla kremlowskiej m?odzie?y. Tu w?a?nie kryje si? charakterystyczny wykr?tas jego stylu. Jest to, mo?na rzec, podpis Putina pot tymi zbrodniami, których ideowym inspiratorem on by?, jest i b?dzie, a? zasi?dzie na ?awie oskar?onych Mi?dzynarodowego Trybuna?u. Jest to styl W?adimira W?adimirowicza Putina. Ta w?a?ciwo?? stylu rozszyfrowuje si? nast?puj?co: oficjalnie nic wspólnego z tym nie mamy, ale wszyscy musz? wiedzie? i rozumie?, ?e tylko my mogli?my uczyni? co? takiego! I tak b?dzie ze wszystkimi, kto wyst?pi przeciwko nam! Przyk?adów s? tysi?ce. Znane s? przewa?nie te zbrodnie, w sprawie których prowadzono ?ledztwa w innych krajach. Na przyk?ad, sprawa otrucia Saszy Litwinienko. Jego truciciela nazwiskiem ?ugowoj demonstracyjnie mianowano do Pa?stwowej Dumy. Macie wy wszyscy, Europejczycy i inni Anglicy! ?eby wszyscy wiedzieli, kto naprawd? zabi? swojego wroga i za co. I tak b?dzie z ka?dym, kto o?mieli si? sprzeciwia? majorowi rezerwy KGB. Nie odstaj? jego ulubieni mianowa?cy. Czy móg?by „ma?y Kadyrow” bez wiedzy Putina organizowa? seri? zamachów za granic?? ?miech pomy?le?. W Rosji wszystko jest o wiele pro?ciej. Sami zabijaj? i sami „poszukuj?”. Wszystkie bez wyj?tku „zamówienia” Putina nie zosta?y wyja?nione. Przebrzmia?o publiczne porwanie Magasa na lotnisku i demonstracyjne rozstrzelanie – prosto w milicyjnym samochodzie – w?a?ciciela inguskiej witryny internetowej Mahometa Jew?ojewa. Drodzy blogerzy! Nawet je?eli zostaniecie demonstracyjnie, na oczach du?ego skupiska ludzi zastrzeleni przez us?u?nego pu?kownika putinowskich specs?u?b, odpowiada? b?dzie szeregowy gliniarz – „zwrotniczy”. I ten wi?cej ni? rok w zawieszeniu nie dostanie. Szczególnym przypadkiem by?o zabójstwo Anny Politkowskiej. Tu Putin pozwoli? sobie nawet publicznie zakpi?, mówi?c, ?e „jej zabójstwo spowodowa?o nam szkod? o wiele wi?ksz? ni? to, co ona napisa?a. Zarozumia?a forma tego? przes?ania – dr?yjcie, my mo?emy nie tylko zabi?, ale tak?e zabi?, splun?? i nie zauwa?y?! Ta matryca jest nie do podrobienia. Wylaz?a ona od razu po zabójstwie Lecha Kaczy?skiego. Od nag?ówków „Wszyscy nieprzyjaciele Rosji znajd? swój koniec pod Smole?skiem” do form bardziej zakamuflowanych – „czy teraz przyjaciele Rosji wezm? gór??”. Ten sam styl – oficjalnie by?a to katastrofa, ale wszyscy powinni wiedzie? i rozumie?, kto i dlaczego zakatrupi? prezydenta Polski oraz jego wspó?towarzyszy. I tak b?dzie z pozosta?ymi, w razie czego. A poza tym – ubolewamy i jeste?my pogr??eni w ?a?obie razem z przyjacielskim narodem polskim po strasznej katastrofie lotniczej”. Z jedenastej poprawki dochodzimy do wniosku, ?e Putin zawsze umieszcza? swój autograf pod organizowanym i przeprowadzonym aktem terrorystycznym. Umie?ci? i teraz. Ostatnia uwaga – dwunasta. Jak b?d? reagowa? oficjalne osoby innych pa?stw? Nietrudno przewidzie?. Bardzo wielu postara si? przemilcze? oczywiste i niezbite fakty. B?d? zamyka? oczy, zatyka? uszy, nie widzie?, nie wiedzie?, i nie s?ysze?. Dlaczego? To bardzo proste. Jak w ?wietle dzisiejszych wydarze? musz? wygl?da? wszyscy ci koz?y tudzie?, przepraszam za neologizm, ko?lice polityczne, które przez lata ca?owa?y si? i zadawa?y z majorem rezerwy KGB? Kto zaprasza? tego czekistowskiego ch?opca do swojego sto?u obiadowego, wygadywa? pochwalne peany, prawi? komplementy i namawia? do odpoczynku na prywatnej wyspie w?ród ciep?ego morza? Kto po dzi? dzie? walczy za „dobre stosunki” z tak? putinowsk? Rosj? i tak? jej w?adz?, wszelcy budowniczowie ruroci?gów i inni „pragmatycy”? Przecie? teraz po?y ich galowych marynarek i mankiety spódnic s? splamione krwi? Lecha Kaczy?skiego i polskiej elity. Nie zdziwi? si?, je?eli Putina i „polskiego Janukowycza” – Donalda Tuska – dwóch g?ównych partnerów w sprawie zabójstwa prezydenta Polski – w najbli?szym czasie znowu zobaczymy razem. I obaj b?d? w dwa gard?a b?d? opowiada? jedna i te sam? kremlowsk? fabu?? na temat „osi?gni?tych wyników wspólnego ?ledztwa” i nieroz??czn? przyja?? mi?dzy narodami rosyjskim i polskim”. A w dalszym planie us?u?ni komentatorzy, niby ot tak, napomkn?, ?e przed pewnym czasem niejaki Lech Kaczy?ski i jego kamraci próbowali sk?óci? dwa „brackie narody”. Ale im si? nie uda?o. Dlatego zabójstwo prezydenta Polski oraz znacznej cz??ci jej elity politycznej obecnie staje si? powa?n? prób? dla wielu krajów zachodniej demokracji. Jednak s? na tym ?wiecie tacy politycy i przywódcy pa?stw, którzy nie s? niczym zobowi?zani wobec Putina. Co wi?cej, s? tacy, którzy ju? wcze?niej widzieli istot? Putina i jego re?imu. Znali prawdziwe pogl?dy majora rezerwy i dlatego wcale nie s? zdziwieni tym , co zasz?o. S? widz?cy parlamentarzy?ci, organizacje pozarz?dowe i prasa. W tych krajach Europy, których elity polityczne dokarmia rosyjski „Gazprom” i inne deripaski, jest opozycja. S? zachodnie s?u?by specjalne, NATO i ?wiatowa spo?eczno??. Wreszcie jest wideo nakr?cone przez Andrieja Miendiereja, zawodowi eksperci oraz mnóstwo uczciwych, porz?dnych i odwa?nych ludzi. Dlatego zbli?a si? wasz koniec, kremlowskie ma?py. P. S. U?ytkownicy czecze?skiego forum Adamalla ( www.adamalla.com) pisali, ?e pod imieniem „Gieorgij Gordin” ukrywa si? Proszyn Sergiusz, syn Aleksandra, rosyjski wicekonsul w Stambule. Forum to zosta?o wyczyszczone, wiadomo?? o Gieorgiju Gordinie zachowa?a si? w „pami?ci podr?cznej” Google pod nast?puj?cym linkiem:
|
 |